Róża medytująca

Dla jednych – geniusz, dla innych – hochsztapler. Sam określał się jako „paranoiczno-krytyczny” surrealista. I życie, i twórczość artysty wzbudzają do dziś gorące kontrowersje.
Salvador Dalí.
Zabrał mnie niegdyś w bardzo niezwykłą surrealistyczną podróż. Stało się tak za sprawą jednego z jego dzieł, zatytułowanego Róża medytująca (Rose meditative). Niestety, w żadnym muzeum nie można go zobaczyć, nie jest też wypożyczany na wystawy, ponieważ obraz (namalowany w 1958 r.) znajduje się w prywatnej kolekcji.
Oto relacja z tej podróży.
Tło obrazu jest jasnobłękitne, można się domyślić, że to niebo, bo błękit jest rozjaśniony bielą unoszących się lekkich, zwiewnych chmur. W dole – dwie ludzkie postacie wtapiające się w pustynny krajobraz. Na horyzoncie mieni się zarys rzeki lub jeziora. Brąz i rdza to barwy hiszpańskiego pejzażu, liczne miejsca są pozbawione zieleni, wypalone słońcem. Ale też i ziemia ma tam charakterystyczny, naturalny czerwonawy kolor.
Wysoko, na tle błękitu nieba unosi się czerwona (cynobrowa) róża. Kwiat jest tak kształtny i doskonały, że może być platońskim ideałem róży. Namalowana jest jednak realistycznie i ma w sobie wyrafinowane piękno. Nie jestem pewna, czy nie nazwać tego po prostu pospolitością. Przecież każda róża jest wyrafinowanie piękna i po platońsku doskonała – więc być może nie ma w tym wizerunku nic niezwykłego.
Niezwykłe jest raczej to, że róża unosi się nad ziemią, zastygła w bezruchu, zawieszona – na wieczność – w stanie nieważkości. Jest tylko kwiatem. Nie ma łodygi, kolców ani liści. Medytuje. Skąd się wzięła ta róża w krainie medytacji? Przez przypadek? Przez pomyłkę? Lewituje w powietrzu, zapewne nie dowierzając temu, czego doświadcza.
Trudno nam zgadnąć, o czym medytuje. Najpierw trzeba byłoby poznać świat róż. Ale do tego świata nie prowadzi żadna droga. Dlatego nikt nie wie, o czym myślą, czego się boją, a co sprawia im radość. Czy przechowują dobre i złe wspomnienia? Nikt nie zna ich przeszłości ani marzeń. Znane nam są tylko ich barwa, kształt oraz zachwycający zapach – a to zbyt mało.
Może się wydawać, że tę medytującą różę otacza zewsząd obojętność. Poza nią w tej przestrzeni nic nie ma. Są, co prawda, sylwetki dwojga ludzi, ale ich świat i świat róży to zupełnie inne wymiary – najprawdopodobniej nie wiedzą nawzajem o swoim istnieniu. Dwa wszechświaty równoległe, które nie mają ze sobą nic wspólnego.
Na dolnym płatku róży lśni kropla. To intryguje najbardziej. Bo gdyby odkryć sekret tej kropelki, może udałoby się nam chociaż dowiedzieć, czy ta róża jest szczęśliwa, czy nie. Może jest to rosa albo ślad wody po podlewaniu, a róża cieszy się swoją świeżością, bo rano jeszcze rosła w ogrodzie. A teraz czuje radość, bo jest tam, gdzie zawsze chciała być i nie grozi jej upływ czasu, skoro jest zawieszona w przestrzeni na całą wieczność. Nie martwi się, że zwiędnie i straci urodę.
A jeśli ta kropelka na różanym płatku to łza? Tego nigdy się tego nie dowiemy, dopóki ktoś nie udowodni na pewno, że róże płaczą.
Salvador Dalí. Dla jednych – geniusz, dla innych – hochsztapler.

 

Joanna Kapica-Curzytek