Wygwizdów story

Edison

To narodziło się trzeciego dnia. To było wtedy, jak na wiosce zabrakło prądu. Kilka dni żeśmy czekali pod domem i obserwowali słupy telegraficzne. Jak myśmy czekali. Tak mnie serce bolało. Zaniosłem to pod stół, tak jak ojciec kazał. Godzinami wpatrywałem się w jego fosforyzujące jelita. Przypominały twarz dziadka w skrzynce, którą zszedł do podziemi. Dziadek wbrew bajkowym opiniom nie miał szczęścia w życiu. Był dziadkiem bez orzechów.
Zjechać miał dopiero po południu. Liczył dwa metry i zawsze tylko na siebie. Gdy przyjechał, staliśmy pod chatą jak zawsze. Zawsze. Od kiego zaszyli mu esperal głęboko w plecach, wpadł w nałóg niebycia. Na serio. Schyliłem się pod stół. Patrzyłem, jak zamyka się w tym. Nie wiedziałem, jak można go dotknąć. Z najwcześniejszego dzieciństwa najbardziej pamiętam fotel, który przedziurawiałem palcami, by szukać skarbów. Tak samo czułem się teraz. To zawarczało jednak pod moim dotykiem.
Wyszło samo. Chciałem je widzieć ostatni raz. Wiedziałem, że światło nie wróci. Polazłem na strych i zapaliłem trzy świeczki. Jedną obok rozsypanego żyta, drugą przy modlącym się szczurze, a trzecią rozświetliłem okno. Wiedziałem, że będzie już zawsze dobrze i nikt nigdy przez nikogo nie umrze.

Znowu agnosticus

W senniku wyczytałem, że mają zjechać na wiosnę. Moja suka się oszczeniła, więc myślałem, że przyjdzie jeszcze jeden świat. Wokół dnia krążyli już co prawda padlinożercy. Ale co z tego. Wyczekiwałem domu. Ktoś mi mówił, że tu był. Nadchodzili. Każdy ze swojej strony. A ty, człowieku, radź sobie z nimi sam. Ponoć ten, kto nigdy nie cierpiał, to największe bydle wszechświata. Nic nie mogłem zrobić. Tylko stać w miejscu z rozpalonymi jak drewno rękami. Co w takiej sytuacji radzi medycyna? Medycyna w takiej sytuacji popełniłaby samobója.

Mostek

Po mostku biegały dwie dziewczynki. Jedna miała na imię Uważaj, a druga Spróbuj. Tak bardzo były do siebie podobne, że mostek nie wiedział już która to która. Musiał ryzykować. W końcu podjęto decyzję. Uważaj wpadła do stawu i utonęła. Druga przestała się bawić. Tyle razy próbowała i nie wyszło.

 

Janusz Łastowiecki