Komu bije dzwon/ Wem die Stunde schlägt

Dwieście lat śnili o Polsce.
–  A  kiedy  wróciliśmy,  Polska  potraktowała  nas, jak macocha.


Starsza kobiecina otarła chusteczką łzy

Chociaż minęło sześćdziesiąt lat, od razu poznała znajomy dźwięk. Przypomniała sobie, jak ojciec, co był kościelnym, posyłał ją czasem do dzwonnicy. Uwieszała się wtedy całym ciężarem na linie, żeby rozhuśtać potężny mosiężny klosz.

A potem przyszła wojna. Przed kościół zajechali żołnierze spod znaku swastyki, kazali zdjąć dzwony i załadować na ciężarówki. Nie myślała, że kiedyś wrócą.


Wieś
1.
– U nas na każde drzewo mówiło się wiśnia. Była wiśnia czereśniowa, gruszkowa albo jabłkowa. Tylko na prawdziwą wiśnię mówiło się jagodzionka – powiadają mieszkańcy. Wieś nazywa się Stara Wiśniewka, ma przeszło pięćset lat. Ukryta w dolinie rzeczki Łużanki pośród pagórków Krajny niedaleko Złotowa. Wieś stara i zasiedziała. Od pokoleń te same nazwiska: Cichy, Gracz, Suchy. W połowie siedemnastego wieku przodkowie postawili drewniany kościół pod wezwaniem świętego Marcina. Obok stanęła dębowa dzwonnica, a w niej dwa wielkie dzwony. Przyjdzie czas, że mieszkańcy będą musieli dla nich się narażać.
 
* * *
Jechali osiemset kilometrów. Tyle jest ze Spieckerhausen w Dolnej Saksonii do Starej Wiśniewki. Przed kościołem cała wieś. Wszyscy czekają, jakby po długiej tułaczce wracał do domu ktoś bliski.
– Dokonała się sprawiedliwość – mówi na mszy świętej niemiecki pastor. – Oddajemy wasz dzwon. Była ostatnia sobota kwietnia 2003 roku, tydzień po Wielkanocy.

Rozbiory

1.

5 sierpnia 1772 roku. Nad wielką mapą Europy pochylają się caryca Katarzyna, król Fryderyk II Wielki i cesarzowa Maria Teresa. Dzielą między siebie ziemie Rzeczypospolitej. Inflanty przypadają Rosji, południe – Austrii. Wielkie połacie na północy zagarniają Prusy.
Część granicy między okrojoną Polską króla Stanisława Augusta a Prusami biegnie na północ od dolnej Warty i Noteci. Dawny powiat złotowski, a z nim Stara Wiśniewka to teraz część Nowej Marchii. Rodziny Cichych, Graczów i Suchych są poddanymi króla pruskiego.
Po pierwszym rozbiorze, przyszedł drugi, potem trzeci. Na mapach nie ma już Polski. Car utopił we krwi dwa powstania. W zaborze pruskim szaleje germanizacja: kanclerz Bismarck walczy z polskim językiem, osadza niemieckich kolonistów.
 
A Stara Wiśniewka się trzyma. Większość mieszkańców to wciąż Polacy. Nawet niemiecka nazwa wsi brzmi: Polnische Wisnewke. Zaborca zmieni ją na Lugetal dopiero w 1913 roku, kiedy Prusacy przeprowadzą regulację administracyjną w państwie.

W drewnianym kościele przez trzy niedziele w miesiącu msza jest po polsku, po niemiecku tylko w jedną. Gdy miesiąc ma pięć niedziel – polskie msze są cztery.
– Tu Niemcy zawsze musieli mieć przegrane – powiadają mieszkańcy.

2.
Rok 1876. W Starej Wiśniewce wielki pożar. Spaliło się wiele zagród, ale udało się uratować drewniany kościółek.
W podziękowaniu za ocalenie świątyni, mieszkańcy fundują trzy mosiężne dzwony (poprzednie Prusacy zabrali w czasie wojny z Francją i przetopili na armaty). Nowe dzwony odlewają w gdańskiej ludwisarni. Jeden waży 350 kilo, drugi jest o połowę mniejszy, trzeci – mała sygnaturka.
Dzwony biją w każdą niedzielę na mszę i codziennie w południe na Anioł Pański. Odzywają się, gdy we wsi ktoś umrze. Jeśli mężczyzna, bije większy dzwon, gdy kobieta – mniejszy, gdy umiera dziecko – słychać sygnaturkę.
Dzwony biją często, bo śmierć w Starej Wiśniewce zbiera żniwo. Ludzie umierają na galopujące suchoty, grypę, umiera dużo dzieci. Przy biciu dzwonu mieszkańcy odprowadzają umarłych na pobliski cmentarz.

3.
W roku 1909 do Starej Wiśniewki przybywa na stałe ksiądz (wcześniej dojeżdżał z Zakrzewa). Chłopi wyjeżdżają po niego furmankami na dworzec kolejowy w Zakrzewie. Gdy wracają, biją dzwony.
Ksiądz Jan Doering szybko zdobywa zaufanie. Lubią go Polacy, lubią Niemcy.


Wielka wojna

1.

Latem 1914 roku wybucha „wojna powszechna ludów”. Modlił się o nią Wieszcz, a z nim pokolenia. Zaborcy są pokłóceni: Austria i Prusy stają przeciwko Rosji. Drugiej takiej szansy może szybko nie być – powtarzają Polacy w trzech zaborach. Jedni pod wodzą wąsatego Komendanta biją się z carską Rosją. Inni mają mniej szczęścia – walczą przeciwko sobie w zaborczych armiach.

2.
Wojna się przedłuża. W Starej Wiśniewce coraz więcej kobiet chodzi w czerni. To żałoba po mężu albo synu, który nie wrócił z frontu. Nie dość, że smutek, to brakuje rąk do pracy.

3.
Było po żniwach ostatniego roku wielkiej wojny, gdy po niedzielnej mszy proboszcz przeczytał w kościele dekret pruskiego landrata. Stało tam, że starowiśniewskie dzwony mają być zarekwirowane na potrzeby armii. Ludzie wracali markotni do domów. Jakby nieszczęść było mało.

Nikt z mieszkańców dzwonów zdjąć nie chce – ściągnęli je rosyjscy jeńcy. Nikt nie chce dać koni, żeby przewieźć je na dworzec w Zakrzewie. Nazajutrz ma po nie przyjechać kolejowy spedytor.
– Nie damy naszych dzwonów na armaty. Niedługo będzie tu Polska – odzywa się wieczorem przy kartach Piotr Suchy.
Trzej karciarze patrzą na niego pytająco.
– Zakopiemy je tak, że nikt ich nie znajdzie – przerywa milczenie Suchy.
Karciarze przytakują głowami.
Jeszcze tej nocy ładują dzwony na wóz. Żelazne obręcze kół owijają szmatami, żeby nie robiły hałasu. Było już po podorywce, więc nikt nie zauważył świeżo rozkopanej ziemi. Za dwa tygodnie pole zazieleniło się oziminą.

O tym, że zakopali dzwony, karciarze nikomu nie mówią.
 
4.
Pruscy policjanci przetrząsają strychy i stodoły. A dzwonów, jak nie było, tak nie ma. Przesłuchują mieszkańców. Grożą biciem, grzywną i więzieniem. Nikt nic nie mówi, bo nic nie wie. Czterej sprzysiężeni karciarze też milczą jak zaklęci. Za karę odebrano wszystkim kartki na cukier i naftę.


Wersal

1.

Skończyła się „wojna powszechna ludów”. W dalekim Wersalu pod Paryżem możni tego świata wyznaczają granice powojennej Europy. A w Starej Wiśniewce członkowie straży ogniowej przypinają do czapek polskie orzełki. Niedługo będzie tu Polska – mówią.
Nie doczekali się.
Poszło o lasy. Przy linii kolejowej z Piły do Chojnic ród Hohenzollernów ma wielkie połacie ziemi porośnięte sosną, bukiem i dębem. Jeśli Polska będzie przed torami, pruska dynastia utraci je. Hohenzollernowie interweniują w Londynie.
Brytyjski premier Lloyd George nie chce osłabienia Niemiec i nie lubi Polaków. Część powiatu złotowskiego ze Starą Wiśniewką przypada Niemcom. Starej Wiśniewce do Polski zabrakło dwadzieścia kilometrów.

2.
Ksiądz Doering musi opuścić Starą Wiśniewkę – wyjeżdża do Polski. To zemsta za to, że modlił się za Polskę.

Na jego miejsce przyjeżdża ksiądz Brunon Kliche, Niemiec. Jego gospodynią jest Polka. Kilka miesięcy po przyjeździe ksiądz głosi kazania po polsku.

Mały Adalbert Klóska będzie u niego ministrantem. To był dusza ksiądz – powie na starość Klóska.

3.
Ten i ów pakuje dobytek i wyjeżdża za polską granicę. Ziemię odsprzedaje Niemcom, którzy ciągną z odrodzonej Polski. Jak tak dalej pójdzie, w Starej Wiśniewce zostaną wkrótce sami Niemcy.
– Przeklęty ten, który porzuca matkę ziemię! – grzmi ksiądz Bolesław Domański, proboszcz w Zakrzewie i zakłada Związek Polaków w Niemczech. Piotr Klóska ze Starej Wiśniewki, ojciec Adalberta, też chce wyjechać. Idź do diabła! Tu jest Polska – słyszy od księdza Domańskiego. Klóska zostaje. Przed Wielkanocą 1922 roku chłopi wykopują dzwony, co przeleżały w ziemi prawie cztery lata. Zwołają całą wieś na rezurekcję.

4.
Tomasz Kielich jest kościelnym. W 1927 roku rodzi mu się córka – Łucja. Gdy jest dorastającą panną, ojciec posyła ją czasem do dzwonnicy, żeby zadzwoniła na Anioł Pański.

5.
Bronisław Jach, najstarszy syn Franciszka, jedzie za chlebem do Zagłębia Ruhry. Fedruje węgiel w Gelsenkirchen. Poznaje Polkę ze Sztumu, pobierają się. W 1929 roku rodzi im się córka – Irmgard. Gdy skończy półtora roczku, dostanie w prezencie jasnobrązowego misia.

6.
Polak nie sługa, nie zna co to pany,
nie da się okuć przemocą w kajdany
wolnością żyje, wolnością dycha,
bez niej jak kwiatek bez rosy usycha.


– śpiewają dzieci w polskiej szkole w Starej Wiśniewce. Szkoła jest prywatna. Lekcje odbywają się u gospodarza Jana Gracza. Oddał na szkołę dwie izby.

7.
Z Gelsenkirchen do Starej Wiśniewki przyjeżdża na wakacje mała Irma Jach. Dziadek Franciszek pokazuje ją dumnie sąsiadom. Dziewczynka wszędzie taszczy ze sobą jasnobrązowego misia – najukochańszą zabawkę. Nie umie bez niego zasnąć.


Hitler
1.
Adolf Hitler dochodzi do władzy w Niemczech. Ulicami miast maszerują bojówki NSDAP. Na cześć Führera skandują: „Sieg Heil!”.

Rasa panów rozprawia się z niepełnosprawnymi, homoseksualistami, Żydami. I głosi, że potrzebuje więcej przestrzeni życiowej.

Nad Europą wisi widmo wojny.

2.
W Starej Wiśniewce atmosfera coraz gorsza. Ksiądz Kliche nadaremnie nawołuje do zgody. Niektórzy Niemcy pokazują Polakom taki gest: przeciągają palcem przez gardło.
Czesław Suchy jest wtedy chłopakiem. Niemieccy rówieśnicy przezywają go: „Ty brzydki Polaku”.
Polscy uczniowie niosą szkolny sztandar. Grupka Niemców wyskakuje z łanów żyta. Bójka.

3.
Wojna. Wehrmacht wciela w swoje szeregi ojców i synów. Ze Starej Wiśniewki też.
Trzecia Rzesza nie ufa miejscowym. Boi się, że na froncie zachodnim zdezerterują. Rzuca ich na front wschodni – żeby przeżyć, będą musieli walczyć.
Z domu Piszczków wcielono dwóch braci: Bernarda i Maksymiliana. Od Klósków trzech: Adalberta, Leona i Marcina.

4.
W Starej Wiśniewce nie wolno już mówić po polsku. Ktoś powybijał szyby w polskiej szkole. Niektórych nauczycieli wywieziono do obozu.

Koniec z polskimi nabożeństwami. W kościele dziewczyny schodzą z chóru i całą mszę stoją cicho. Jak nie można po polsku, nie będziemy śpiewać wcale – mówią. Nie chcą śpiewać po niemiecku.
Nie wszyscy Niemcy są źli. Każdy polski gospodarz ma niemieckiego powiernika, który pilnuje, żeby odstawiał zboże i mięso Trzeciej Rzeszy. Niejeden powiernik macha ręką i pozwala po kryjomu zabić gospodarzowi świnię.
Ksiądz Kliche spowiada Polaków potajemnie po polsku. Umiera wiosną czterdziestego roku. Spoczywa na starowiśniewskim cmentarzu, przy głównej alejce, pod rozłożystą lipą.

5.
Hitler podbił prawie całą Europę i szykuje się do wojny ze Stalinem. Niemiecka armia zbroi się na potęgę. Fabryki potrzebują surowca. Niemcy ograbiają kościoły z mosiężnych dzwonów. Z Bazyliki Mariackiej w Gdańsku wywożą osiem, z kościoła świętej Katarzyny – cztery.
Zabiorą też dzwon z protestanckiego kościoła świętego Piotra w Spieckerhausen w Dolnej Saksonii.

6.
We wrześniu czterdziestego roku pod kościół w Starej Wiśniewce zajeżdża wojskowy samochód. Kilkunastu żołnierzy kieruje kroki do dębowej dzwonnicy. Wytaczają na zewnątrz dwa ciężkie dzwony.
Niemcy pamiętają historię sprzed dwudziestu lat. Pilnują dzwonów dwa dni i dwie noce. Potem ładują na wojskową ciężarówkę i odjeżdżają.
– Już po naszych dzwonach – Łucja, córka kościelnego, wbiega z płaczem do domu.

7.
Alianckie samoloty bombardują miasta Trzeciej Rzeszy. Szóstego listopada czterdziestego czwartego roku zrzucają bomby na Gelschenkirchen.
Bronisław Jach z żoną i córką ucieka do rodziców do Starej Wiśniewki – tam bezpieczniej. Z piętnastoletnią Irmą jedzie do dziadków jasnobrązowy miś.

8.
W czterdziestym czwartym roku Adalbert Klóska kończy osiemnaście lat i upomina się o niego Wehrmacht. Jego dwóch braci już nie żyje. Leon poległ na Węgrzech, Marcin – pod Woroneżem.
Adalbert szkoli się w Kaliszu. Na przepustce spotyka w parku starszą kobietę. Żeby krzywo nie patrzyła na jego niemiecki mundur, odzywa się po polsku: Pochwalony Jezus Chrystus. Kobieta mówi: Tyś ładny, jak jabłko, ty wrócisz z wojny.

Klóska patrzy, jak w Warszawie dogorywa powstanie. Trafia do sowieckiej niewoli.


Polska
1.

Mroźny styczeń 1945 roku. W Starej Wi-śniewce słychać pomruki frontu. Niemcy każą się ewakuować ludności. Nie wszyscy słuchają rozkazów. Łucja Kielich schowała się z koleżanką, kuzynką i ciotką w stogu słomy. Potem będą się chowały przed Rosjanami.

Czesław Suchy idzie polami. Rosyjski żołnierz strzela w jego kierunku. Dla zabawy strzelał – mówi Suchy. Ale wtedy bał się i schował się w bruzdę. Po wojnie Czesław i Łucja pobiorą się.

2.
Po 173 latach Stara Wiśniewka wraca do Polski. W okolicznych wioskach nie ma już Niemców. Opuszczone domy zajęli osadnicy z Kresów i Polski centralnej.
Starowiśniewskie dzieci w szkole mówią gwarą. Nie mów po niemiecku – krzyczy na nie nauczycielka. Też nie była stąd.
Dzieciaki z innych wiosek, gdzie mieszkają przesiedleńcy z centralnej Polski i Kresów, przezywają ich od Szwabów. Hadziaje – odgryzają się dzieciaki ze Starej Wiśniewki.

3.
Adalberta Klóskę przewieźli do Poznania i wprowadzili do dużej sali. Za stołem, pomiędzy oficerami, siedział cywil. Pyta, skąd pochodzi.

– A księdza Domańskiego znałeś? – zagadnął przesłuchujący, gdy Klóska powiedział, że jest ze Starej Wiśniewki koło Zakrzewa.
– On mnie chrzcił.
– Dać mu podwójną porcję jedzenia i pieniądze, żeby miał za co wrócić do domu – rozkazał cywil.
Adalbert wraca do Starej Wiśniewki. Zostaje Wojciechem.

4.
– Rokossowski to Rusek – wyrywa się w szkole Bronkowi Suchemu.
Są wczesne lata pięćdziesiąte. Nauczyciel straszy go, że jak jeszcze raz coś takiego powie, to przyjadą ze Złotowa i zabiorą go na przesłuchanie. W Złotowie była Komenda Powiatowa UB.

5.
„Prośba Obywatela o wydanie zezwolenia na wyjazd do Niemieckiej Republiki Federalnej w ramach akcji łączenia rodzin – została załatwiona odmownie” – zawiadamia Bronisława Jacha w pięćdziesiątym siódmym roku Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Złotowie.

Bronisław Jach stara się z rodziną o wyjazd do Zachodnich Niemiec trzy razy. Władze za każdym razem odmawiają. A jak się zgodzili, to było już za późno – powie wiele lat później Irmgard, jego córka.

W Starej Wiśniewce wyjdzie za mąż, tutaj się zestarzeje. Całe życie będzie mieć ze sobą ja- snobrązowego misia.
– To święty miś – będzie mówić na starość.

6.
W kościele w Krynicy na Sądecczyźnie ksiądz czyta zapowiedzi, że panna z tutejszej parafii wychodzi za mąż za Brunona Suchego ze Starej Wiśniewki. Po mszy do matki przyszłej panny młodej podchodzi sąsiadka. – To ona za Niemca wychodzi?

Brunon Suchy urodził się w 1941 roku. Matka chciała mu dać na imię Bronisław, ale Niemcy kazali dać Brunon. Gdy dorósł, miał dość Brunona i po ślubie zmienił imię na Bronisław.

Koniec lat sześćdziesiątych. Eugeniusz Drobkiewicz dostaje powołanie do wojska – do Obrony Terytorialnej Kraju. To gorsza kategoria wojska. Biorą tam głównie kryminalistów, ludzi bez szkoły i niepewnych politycznie.

Zamiast karabinu Drobkiewicz dostaje do ręki łopatę – autochtonom ludowa władza nie ufa. W wojsku ciągłe szykany: a to czapka nie tak założona, a to pas źle zapięty.

Lata siedemdziesiąte. W Starej Wiśniewce umiera sołtys, na trzy miesiące przed końcem kadencji. Jego zastępcą jest Wojciech Klóska. Władze nie godzą się, żeby przejął sołtysowanie i zarządzają wybory.
– Politycznie byłem elementem niedopuszczalnym – powie Klóska.
– Prawie dwieście lat śniliśmy o Polsce – będą się żalić w Starej Wiśniewce. – A kiedy wróciliśmy, Polska potraktowała nas jak macocha.


Dzwon

1.

Bernard Piszczek wraca z wojny. Jego brat Maksymilian zostaje w Niemczech. Gdy bracia się żegnają, Maksymilian mówi, że przy torach kolejowych w Hamburgu widział tysiące dzwonów z całej Europy. Niemcy nie zdążyli ich przetopić, bo alianci zbombardowali hutę.
– Nasze dzwony ocalały – powiada Bernard w niedzielę w karczmie.

Bernardowi nie wszyscy wierzą. I mają inne problemy: Polska, za którą tak tęsknili, nie lubi ich.

2.
Spieckerhausen w Dolnej Saksonii. W kościele z białego kamienia od czterystu lat modlą się protestanci. Od 1968 roku z górującej nad świątynią drewnianej wieży znowu odzywa się dzwon. Dzwonu nie było słychać od czasu, kiedy żołnierze ze swastyką ściągnęli go na rozkaz Führera.

Ale dzwon nie jest ten sam: pochodzi z małej wsi spod Złotowa w Polsce. W Spieckerhausen mało kto wie, gdzie to jest. I mało kogo to obchodzi.

3.
W Polsce nie ma już komunizmu, a Niemcy się zjednoczyły. Nie ma już uprzedzeń do autochtonów i nie straszy się nikogo Niemcami. Powiat Gifhorn w Dolnej Saksonii zaprzyjaźnia się z powiatem złotowskim.
Eugeniusz Drobkiewicz ze Starej Wiśniewki przegląda w domu folder niemieckiego powiatu. Należy do niego miasteczko Spieckerhausen. Dorobkiewicz zatrzymuje się przy opisie kościoła świętego Piotra z białego kamienia, w którym od czterystu lat modlą się protestanci.

– Toż to nasz dzwon – pokazuje żonie folder z mniejszym dzwonem ze Starej Wiśniewki. Proboszczowi obiecuje, że nie spocznie, aż sprowadzi dzwon z powrotem.
W Spieckerhausen pastor słucha historii starowiśniewskiego dzwonu, który cudem ocalał w czasie wojny. A w 1968 trafił na dzwonnicę w kościele świętego Piotra jako rekompensata za ten, który tutejszym protestantom zabrali naziści.

Pastor rozumie Polaków. Ale sam decyzji podjąć nie może. Mówi, że zapyta parafian. Parafi anie o oddaniu dzwonu nie chcą słyszeć.

4. Jakiś czas później.
„Dzwon jest częścią naszej historii i moralnie nigdy nie przestał do nas należeć” – pastor poprawia na nosie cienkie druciane okularki. „Podczas zaborów i okupacji – czyta dalej list ze Starej Wiśniewki – byliśmy poniżani za narodowość, a po wojnie szykanowani przez komunistyczną władzę, która uważała nas za wrogi element. Oznaczało to dalszy ciąg szykan”.
Pokazuje list swoim parafianom. Parafianie mówią: Oddamy dzwon.

5.
W Spieckerhausen był Wielkanocny Poniedziałek Roku Pańskiego 2003. W kościelnych ławkach Polacy ze Starej Wiśniewki usiedli obok Niemców. Na uroczyste nabożeństwo przyjechał biskup. Chciał osobiście przekazać dzwon gościom z Polski.
Po nabożeństwie jedni i drudzy siedzą przy kiełbaskach i piwie. Stara Niemka mówi do Drobkiewicza, że Polacy i Niemcy zasypali kolejny kawałek rowu, jaki ich dzieli.

6.
Ostatnia sobota kwietnia 2003 roku, tydzień po Wielkanocy. W Starej Wiśniewce festyn – co roku na przełomie kwietnia i maja organizują we wsi „Dni kwitnącej wiśni”.

W tym roku święto podwójne: do Starej Wiśniewki wrócił dzwon. Przed mszą odezwał się w starej dębowej dzwonnicy.

Łucja Sucha z domu Kielich, córka przedwojennego kościelnego, otarła chusteczką łzy.
Stanisław Zasada
(I nagroda w XII Ogólnopolskim Konkursie Literackim im. Eugeniusza Paukszty w Kargowej ph. Małe ojczyzny – pogranicze kultur i regionów)


Zweihundert Jahre lang träumten sie von Polen.
– Und als wir zurückkehrten, behandelte uns Polen wie eine Stiefmutter.


Die Alte wischte sich mit dem Taschentuch die Tränen ab

Obwohl 60 Jahre vergangen waren, erkannte sie sofort den vertrauten Klang. Sie erinnerte sich, wie der Vater, der Küster war, sie manchmal zum Glockenturm schickte. Sie hängte sich dann mit ihrem ganzen Gewicht an das Seil, um die mächtige Messingglocke in Bewegung zu setzen. Und dann kam der Krieg. Vor der Kirche fuhren Soldaten mit Hakenkreuzen vor und ließen die Glocken abhängen und auf einen LKW laden.

Sie dachte nicht, dass sie jemals zurückkehren würden.

Das Dorf

1.
– Bei uns sagte man zu jedem Baum Kirsche. Es gab Süßkirschen, Birnen– oder Apfelkirschen. Nur die eigentlichen Kirschen nannte man Blaubeerbaum – erzählen die Einwohner.

Das Dorf heißt Stara Wiśniewka und ist über fünfhundert Jahre alt. Versteckt im Tal des Baches Łużanka inmitten der Hügel der Krajna unweit von Złotów. Ein altes, angestammtes Dorf. Seit Generationen die gleichen Nachnamen: Cichy, Gracz, Suchy.

Mitte des 17. Jahrhunderts errichteten Vorfahren die Martinskirche. Daneben wurde ein Glockenturm aus Eichenholz gebaut, in dem zwei große Glocken hingen.

Es wird eine Zeit kommen, da die Einwohner daran etwas auszusetzen haben werden.


* * *

Sie fuhren achthundert Kilometer. So viele sind es von Spieckerhausen in Niedersachseen bis nach Stara Wiśniewka. Vor der Kirche ist das ganze Dorf versammelt. Alle warten, als käme ein naher Verwandter nach langer Irrfahrt nach Hause.
– Die Gerechtigkeit hat gesiegt – sagt der deutsche Pfarrer auf der Messe. – Wir geben euch eure Glocke zurück.

Das war am letzten Aprilsamstag des Jahres 2003, eine Woche nach Ostern.

Die Teilungen

1.
5. August 1772. Gebeugt über eine große Europakarte stehen die Zarin Katharina, Friedrich der Große und Kaiserin Maria Teresa zusammen. Sie teilen die erste Polnische Republik untereinander auf. Livland fällt an Russland, der Süden an Österreich. Die großen Gebiete im Norden heimst Preußen ein.

Ein Teil der Grenze zwischen dem beschnittenen Polen Königs Stanislaus August und Preußen verläuft nördlich der Niederen Warthe und Netze. Der alte Kreis Złotów und mit ihm Stara Wiśniewka gehören jetzt zur Neumark. Die Familien Cichy, Gracz und Suchy sind Untertanen des preußischen Königs.

Nach der ersten Teilung kam die zweite, dann die dritte. Polen verschwindet von der Landkarte. Der Zar schlägt zwei Aufstände blutig nieder. Im preußischen Teilungsgebiet wütet die Germanisierung: Reichskanzler Bismarck bekämpft die polnische Sprache und besetzt das Land mit deutschen Kolonisten.

Stara Wiśniewka aber hält sich. Die meisten Einwohner sind nach wie vor Polen. Selbst der deutsche Name des Dorfes lautet Polnische Wisniewke. Erst 1913 benennt es die Teilungsmacht im Zuge einer Verwaltungsreform in Lugetal um. In der Holzkirche fi ndet an drei Sonntagen im Monat eine Messe auf Polnisch statt, nur an ei- nem Sonntag auf Deutsch. Hat der Monat fünf Sonntage, gibt es vier polnische Messen.
– Hier hatten die Deutschen einfach keine Chance – erzählen die Einwohner.

2.
Das Jahr 1876. Ein Großbrand wütet in Stara Wiśniewka. Zahlreiche Höfe brennen nieder, doch die Kirche kann gerettet werden.

Aus Dank für die Rettung des Gotteshauses stiften die Einwohner drei Messingglocken (die früheren nahmen die Preußen während des Krieges mit Frankreich fort und gossen sie in Kanonen um). Die neuen Glocken werden in einer Danziger Glockengießerei gefertigt. Eine wiegt 350 Kilo, die zweite ist halb so groß, die dritte ist ein kleines Glöckchen.

Die Glocken läuten jeden Sonntag zur Messe und täglich mittags zum „Engel des Herrn”. Sie ertönen, wenn jemand im Dorf stirbt. Bei einem Mann läutet die größte Glocke, bei einer Frau die kleinere, bei einem Kind läutet das kleine Glöckchen. Die Glocken läuten oft, denn in Stara Wiśniewka greift der Tod um sich. Die Menschen sterben an Schwindsucht, Grippe, viele Kinder sterben. Beim Klang der Glocken tragen die Einwohner die Toten zum nahegelegenen Friedhof.

3.
1909 bekam Stara Wiśniewka einen eigenen Priester (bislang war immer der aus Zakrzewo gekommen). Die Bauern holen ihn mit einer Pferdekutsche vom Bahnhof Zakrzewo ab. Als sie zurückkommen, läuten die Glocken.

Der Priester Jan Doering gewinnt schnell Vertrauen. Sowohl Polen als auch Deutsche mögen ihn.


Der große Krieg

1.

Im Sommer 1914 bricht der „allgemeine Krieg der Völker” aus, für den der große Dichterfürst und mit ihm ganze Generationen gebetet hatten. Die Teilungsmächte sind zerstritten: Österreich und Preußen stehen gegen Russland zusammen. – Solch eine Chance wird es so schnell nicht wieder geben – wiederholen die Polen in den drei Teilungsgebieten. Die einen schlagen sich unter der Führung des schnauzbärtigen Kommandanten mit dem zaristischen Russland. Die anderen haben weniger Glück: Sie kämpfen gegeneinander in den Armeen der Teilungsmächte.

2.
Der Krieg zieht sich hin. In Stara Wiśniewka tragen immer mehr Frauen Schwarz – aus Trauer um Mann oder Sohn, die nicht von der Front zurückkehrten. Nicht genug damit, dass getrauert wurde, es fehlte auch an zupackenden Händen bei der Arbeit.

3.
Als die Ernte im letzten Kriegsjahr zu Ende war, las der Pfarrer nach der Sonntagsmesse in der Kirche ein Dekret des preußischen Landrats vor. Dort stand, dass die Glocken von Stara Wiśniewka für den Armeebedarf beschlagnahmt werden sollen. Die Leute gingen missmutig nach Hause. Als gäbe es nicht genug Unglück. Niemand von den Einwohnern will die Glocken abnehmen – schließlich taten es russische Kriegsgefangene. Niemand will sein Pferd geben, um sie zum Bahnhof von Zakrzewo zu bringen. Am nächsten Tag soll sie ein Fuhrmann der Eisenbahn abholen.
– Wir geben unsere Glocken nicht für Kanonen her. Bald wird hier Polen sein – meldet sich Piotr Suchy abends beim Kartenspielen. Die drei Kartenspieler sehen ihn fragend an.

– Wir werden sie so vergraben, dass sie niemand findet – bricht Suchy das Schweigen.
Die Spieler nicken bejahend mit den Köpfen.
Noch in derselben Nacht laden sie die Glocken auf einen Wagen. Die Eisenreifen der Wagenräder umwickeln sie mit Lappen, damit sie keinen Lärm machen. Der Boden war schon gepflügt, weshalb keiner die frisch aufgewühlte Erde bemerkte. Nach zwei Wochen war das Feld von der Wintersaat ergrünt.
Darüber, dass sie die Glocken vergruben, sprachen die Kartenspieler mit niemandem.

4.
Die preußische Polizei durchsucht Dachböden und Scheunen. Die Glocken blieben verschwunden. Sie verhört die Einwohner. Droht mit Schlägen, Geldstrafen und Gefängnis. Niemand sagt etwas, weil keiner etwas weiß. Auch die Anstifter, die vier Kartenspieler schweigen wie ein Grab. Zur Strafe nahm man allen die Zucker– und Petroleumkarten ab.


Versailles

1.

Der „allgemeine Krieg der Völker” war beendet. Im fernen Versailles bei Paris legen die Mächtigen dieser Welt die Grenzen des Nachkriegseuropas fest. Und in Stara Wiśniewka stecken sich die Feuerwehrleute polnische Adler an die Käppis. – Bald wird das hier Polen sein – sagten sie.
Sie erlebten den Tag nicht mehr.
Es drehte sich um die Wälder. An der Bahnlinie von Piła nach Chojnice hat eine Hohenzollernfamilie große von Kiefern, Buchen und Eichen bewachsen Gebiete. Wenn Polen vor den Gleisen begänne, würde die preußische Dynastie diese verlieren. Die Hohenzollern intervenieren in London.
Der britische Premier Lloyd George möchte keine Schwächung Deutschlands und mag die Polen nicht. Der Teil des Kreises Złotów, zu dem Stara Wiśniewka gehört, fällt an Deutschland.
Bis zu Polen fehlten Stara Wiśniewka zwanzig Kilometer.

2.
Priester Doering muss Stara Wiśniewka verlassen – er reist nach Polen aus, als Rache dafür, dass er für Polen betete.
Für ihn kommt Pfarrer Bruno Kliche, ein Deutscher. Seine Hauswirtin ist Polin. Wenige Monate nach seiner Ankunft hält der Pfarrer die Predigten auf Polnisch.
Der kleine Adalbert Klóska wird bei ihm Messdiener. – Der hatte ein gutes Herz, der Pfarrer – wird Klóska später, als alter Mann, sagen.

3.
Manche packen ihr Hab und Gut und verlassen den Ort Richtung Polen. Den Boden verkaufen sie an Deutsche, die aus dem wiedererstandenen Polen ausziehen. Wenn das so weiter geht, bleiben bald nur Deutsche in Stara Wiśniewka.
– Verflucht sei derjenige, der seine Heimat aufgibt! – dröhnt Bolesław Domański, Pfarrer in Zakrzewo und gründet den Verband der Polen in Deutschland.
Piotr Klóska aus Stara Wiśniewka, der Vater von Adalbert, will auch ausreisen. – Zum Teufel mit dir! Hier ist Polen – hört er von Pfarrer Domański. Klóska bleibt.
Vor Ostern 1922 graben die Bauern die Glocken aus, die fast vier Jahre lang in der Erde lagen. Sie rufen das gesamte Dorf zur Ostermesse zusammen.

4.
Tomasz Kielich ist Küster. 1927 kommt seine Tochter Łucja zur Welt. Als sie eine heranwachsende junge Frau ist, schickt der Vater sie manchmal zum Glockenturm, um zum „Engel des Herrn” zu läuten.

5.
Bronisław Jach, der älteste Sohn von Franciszek, fährt ins Ruhrgebiet, um seine Brötchen zu verdienen. Er fördert Kohle in Gelsenkirchen. Dann lernt er eine Polin aus Sztum kennen und heiratet sie. 1929 bekommen sie eine Tochter, Irmgard. Im Alter von anderthalb Jahren bekommt sie einen hellbraunen Teddy geschenkt.

6.
Ein Pole ist kein Knecht, er kennt keine Herren,
er lässt sich nicht an Ketten sperren
die Freiheit braucht er wie Luft zum Leben
wo sie ihn flieht, wie die Blume
der Tau, da vergeht er.

– singen die Kinder in der polnischen Schule in Stara Wiśniewka. Sie ist eine Privatschule. Der Unterricht findet bei Bauer Jan Gracz statt, der für die Schule zwei Räume hergab.

7.
In den Ferien kommt die kleine Irma Jach aus Gelsenkirchen nach Stara Wiśniewka zu Besuch. Der Großvater Franciszek führt sie voller Stolz seinen Nachbarn vor. Das Mädchen schleppt überallhin ihren hellbrauen Teddy, ihr Lieblingsspielzeug, mit. Ohne ihn kann sie nicht einschlafen.


Hitler
1.

Adolf Hitler kommt in Deutschland an die Macht. Die Kampftruppen der NSDAP marschieren durch die Straßen und skandieren dem Führer zu Ehren „Sieg Heil!.”

Die Herrenrasse rechnet mit Behinderten, Homosexuellen und Juden ab und verkündet, dass sie mehr Lebensraum benötige. In Europa geht das Gespenst des Krieges um.

2.
Die Stimmung in Stara Wiśniewka wird immer schlechter. Pfarrer Kliche ruft vergeblich zum Frieden auf. Manche Deutsche zeigen den Polen eine Geste, bei der sie den Finger über die Kehle ziehen.
Czesław Suchy ist damals ein Junge. Seine deutschen Altersgenossen rufen ihn verächtlich: „Du hässlicher Pole”.
Die polnischen Schüler tragen die Schulstandarte. Eine kleine Gruppe von Deutschen springt aus dem Roggenfeld heraus. Ein Kampftrupp.

3.
Krieg. Die Wehrmacht beruft Väter und Söhne ein. Auch aus Stara Wiśniewka.
Das Dritte Reich traut den Einheimischen nicht. Es fürchtet, dass sie an der Westfront desertieren. Sie werden an die Ostfront geschickt – um hier zu überleben, werden sie kämpfen müssen.
Aus dem Hause Piszczek wurden zwei Brüder eingezogen: Bernard und Maksymilian. Von den Klóseks sind es drei: Adalbert, Leon und Marcin.

4.
In Stara Wiśniewka darf nicht mehr polnisch gesprochen werden. Jemand hat die Scheiben der polnischen Schule eingeschlagen. Einige Lehrer wurden ins Lager abtransportiert.
Mit den polnischen Gottesdiensten ist es vorbei. In der Kirche verlassen die Mädchen den Chor und stehen während der ganzen Messe stumm da. – Wenn wir nicht auf Polnisch dürfen, werden wir eben überhaupt nicht singen, sagen sie. Sie wollen nicht deutsch singen.

Nicht alle Deutschen sind schlecht. Jeder polnische Bauer hat einen deutschen Treuhänder, der darauf achtet, dass er Getreide und Fleisch an das Dritte Reich abliefert. Mancher Treuhänder winkt ab und erlaubt dem Bauer hinter vorgehaltener Hand, ein Schwein zu schlachten.
Pfarrer Kliche nimmt den Polen heimlich die Beichte auf Polnisch ab. Er stirbt im Frühjahr 40. Er ruht auf dem Friedhof von Stara Wiśniewka, an der Hauptallee unter einer ausladenden Linde.

5.
Hitler hat fast ganz Europa unterworfen und bereitet sich auf den Krieg gegen Stalin vor. Die deutsche Armee rüstet mit aller Macht auf. Die Fabriken brauchen Rohstoffe. Die Deutschen rauben den Kirchen die Messingglocken. Aus der Marienkirche in Danzig schaffen sie acht fort, aus der Katharinenkirche vier.
Sie nehmen auch die Glocke der evangelischen St.–Petrus–Kirche in Spieckerhausen in Niedersachsen mit.

6.
Im September 1940 hält ein Militärfahrzeug vor der Kirche in Stara Wiśniewka. Ein Dutzend Soldaten lenken ihre Schritte Richtung Glockenturm. Sie rollen die zwei schweren Glocken heraus.
Die Deutschen erinnern sich an den Vorfall vor zwanzig Jahren. Sie bewachen die Glocken zwei Tage und Nächte lang. Dann laden sie sie auf einen Militär–LKW und fahren davon.
– Nun ist es vorbei mit unseren Glocken – Łucja, die Küsterstochter, kommt heulend nach Hause gerannt.

7.
Alliierte Flugzeuge bombardieren die Städte des Dritten Reiches. Am 6. November 1944 werfen sie Bomben auf Gelsenkirchen ab.
Bronisław Jach flüchtet mit Frau und Tochter zu den Eltern nach Stara Wiśniewka – dort sind sie sicherer. Mit der fünfzehnjährigen Irma fährt der hellbraune Teddy zu den Großeltern.

8.
1944 wird Adalbert Klóska 18 Jahre alt und die Wehrmacht beruft ihn ein. Seine zwei Brüder sind bereits tot. Leon fiel in Ungarn, Marcin bei Woronesch.
Adalbert wird in Kalisz ausgebildet. Auf Ausgang trifft er im Park eine ältere Frau. Damit sie ihn nicht wegen seiner deutschen Uniform schief ansieht, spricht er sie auf Polnisch an: „Gelobt sei Jesus Christus”. Die Frau spricht: – Du Schöner, die wirst den Krieg überleben.
Klóska muss mit ansehen, wie in Warschau der Aufstand niedergeschlagen wird und gelangt in sowjetische Kriegsgefangenschaft.


Polen

1.

Der eisige Januar 1945. In Stara Wiśniewka hört man das Donnern der Front. Die Deutschen lassen die Bevölkerung evakuieren. Aber nicht alle gehorchen den Befehlen. Łucja Kielich versteckte sich mit ihrer Freundin, der Cousine und der Tante in einem Heuschober. Später werden sie sich vor den Russen verstecken.
Czesław Suchy geht über die Felder. Ein russischer Soldat schießt in seine Richtung. – Er hat aus Spaß geschossen – sagt Suchy. Aber damals hatte er Angst und versteckte sich in einer Furche.
Nach dem Krieg heiraten Czesław und Łucja.

2.
Nach 173 Jahren gelangt Stara Wiśniewka nach Polen zurück.
In den umliegenden Dörfern gibt es keine Deutschen mehr. Die verlassenen Häuser wurden von Siedlern aus den östlichen Grenzgebieten und aus Zentralpolen besetzt.
Die Kinder aus Stara Wiśniewka sprechen Mundart. – Nicht Deutsch sprechen! – schreit die Lehrerin sie an. Auch sie war nicht von hier.
Die Kinder aus anderen Dörfern, wo Umsiedler aus Zentralpolen und den Grenzgebieten wohnen, nennen sie Schwaben. – Hadziaje – halten die Kinder aus Stara Wiśniewka dagegen.

3.
Adalbert Klóska haben sie nach Posen gebracht und in einen großen Saal geführt. Hinter dem Tisch, zwischen Offizieren, saß ein Zivilist. Er fragt, woher er komme.
– Kanntest du Pfarrer Domański? – sprach ihn der Verhörende an, als Klóska sagte, dass er aus Stara Wiśniewka bei Zakrzewo sei.
– Er hat mich getauft.
– Gebt ihm eine doppelte Essensration und Geld, damit er bis nach Hause kommt – befahl der Zivilist.
Adalbert kehrt nach Stara Wiśniewka zurück. Aus ihm wird Wojciech.

4. – Rokossowski ist ein Iwan – bricht es in der Schule aus Bronko Suchy heraus.
Es sind die frühen 50er Jahre. Der Lehrer jagt ihm Angst ein, wenn er noch einmal so etwas sagt, dann kommen sie aus Złotów und nehmen ihn zum Verhör mit.
In Złotów befand sich die Kreiskommandantur der Staatssicherheit.

5.
„Über die Bitte des Bürgers um Erlaubnis zur Ausreise in die Bundesrepublik Deutschland im Rahmen der Familienzusammenführung wurde abschlägig beschieden” – benachrichtigt das Präsidium des Kreisnationalrates in Złotów Bronisław Jach 1957.
Bronisław Jach bemüht sich dreimal mit seiner Familie um Ausreise nach Westdeutschland. Die Behörden lehnen jedes Mal ab. – Als sie dann zustimmten, war es bereits zu spät – wird Irmgard, seine Tochter, Jahre später sagen.
In Stara Wiśniewka heiratet sie, hier wird sie alt. Ihr ganzes Leben lang wird sie ihren hellbrauen Teddy bei sich haben.
– Das ist ein großartiger Teddy – wird sie im als alte Frau sagen.

6.
In der Kirche von Krynica in der Region Nowy Sącz liest der Pfarrer die Abkündigung, dass ein Fräulein aus der hiesigen Gemeinde Bruno Suchy aus Stara Wiśniewka heirate. Nach der Messe geht eine Nachbarin zur Mutter der künftigen Braut. – Sie heiratet also einen Deutschen?

Bruno Suchy wurde 1941 geboren. Die Mutter wollte ihn Bronisław nennen, aber die Deutschen drängten sie, ihm den Namen Bruno zu geben. Als er erwachsen war, hatte er von Bruno genug und änderte nach der Hochzeit seinen Namen in Bronisław.

Ende der 60er Jahre. Eugeniusz Drobkiewicz wird zum Militär einberufen – zur territorialen Verteidigung des Landes. Das ist eine üblere Art von Militär. Dort schicken sie hauptsächlich Kriminelle, Leute ohne Schulabschluss und politisch Wankelmütige hin.
Anstelle eines Gewehrs bekommt Drobkiewicz eine Schaufel in die Hand – Autochthonen traut die Volksherrschaft nicht. Bei der Armee gibt es ständig Schikanen: Hier sitzt die Mütze nicht richtig, da ist der Gürtel falsch festgemacht.

Die 70er Jahre. In Stara Wiśniewka stirbt der Ortsvorsteher, drei Monate vor Ende der Wahlperiode. Sein Stellvertreter ist Wojciech Klóska. In der Verwaltung ist man dagegen, dass er das Amt übernimmt und fordert Neuwahlen. – Politisch war ich ein nicht vertretbares Element – sagt Klóska.
– Fast zweihundert Jahre haben wir von Polen geträumt – werden sie in Stara Wiśniewka klagen. – Und als wir zurückkehrten, hat uns Polen wie eine Stiefmutter behandelt.


Die Glocke

1.

Bernard Piszczek kehrt aus dem Krieg heim. Sein Bruder Maksymilian bleibt in Deutschland. Als sich die Brüder verabschieden, sagt Maksymilian, dass er bei den Bahngleisen in Hamburg tausende Glocken aus ganz Europa gesehen habe. Die Deutschen hatten es nicht geschafft, sie umzugießen, weil die Alliierten die Hütte bombardiert hatten.
– Unsere Glocken sind verschont geblieben – erzählt Bernard am Sonntag im Wirtshaus. Nicht alle glauben Bernard. Auch haben sie andere Probleme: Das Polen, nach dem sie sich gesehnt hatten, mag sie nicht.

2.
Spieckerhausen in Niedersachsen. In der Kirche aus weißem Stein beten seit vierhundert Jahren Protestanten. Seit 1968 läutet vom Holzturm, der über dem Gotteshaus thront, wieder eine Glocke. Seit Soldaten mit Hakenkreuzen sie auf Befehl des Führers abgenommen hatten, hatte keine Glocke mehr geläutet. Allerdings ist die Glocke nicht dieselbe: Sie stammt aus einem kleinen Dorf in der Nähe von Złotów in Polen. In Spieckerhausen weiß kaum jemand, wo das ist. Und kaum jemand interessiert sich dafür.

3.
In Polen gibt es keinen Kommunismus mehr und Deutschland hat sich wiedervereinigt. Es gibt keine Vorurteile gegenüber Autochthonen mehr und keiner hat mehr Angst vor Deutschen. Der Kreis Gifhorn in Niedersachsen befreundet sich mit dem Kreis Złotów.
Eugeniusz Drobkiewicz aus Stara Wiśniewka blättert zu Hause in einem Prospekt eines deutschen Kreises, zu dem das Städtchen Spieckerhausen gehört. Bei der Beschreibung der St.–Petrus–Kirche aus weißem Stein, in der seit vierhundert Jahren Protestanten beten, hält Dorobkiewicz inne.
– Das ist doch unsere Glocke – sagt er zu seiner Frau und zeigt ihr den Prospekt mit der kleineren Glocke aus Stara Wiśniewka. Dem Pfarrer verspricht er, nicht eher Ruhe zu geben, ehe er die Glocke zurückgebracht hat.
In Spieckerhausen hört sich der Pfarrer die Geschichte der alten Glocke von Stara Wiśniewka an, die wie durch ein Wunder den Krieg überlebte und die 1968 auf den Glockenturm der St–Petrus–Kirche gelangte, als Entschädigung für diejenige, welche die Nazis den hiesigen Protestanten weggenommen hatte.
Der Pfarrer versteht die Polen. Aber allein kann er keine Entscheidung treffen. Er sagt, er werde die Gemeindemitglieder fragen. Die aber wollen von einer Weggabe der Glocke nichts wissen.

4.
Einige Zeit später.
„Die Glocke ist Teil unserer Geschichte und hat, moralisch gesehen, nie aufgehört, uns zu gehören.” – der Pfarrer rückt sein dünnes Drahtbrillengestell auf der Nase zurecht. „Während der Teilungen und der Besatzung – liest er weiter den Brief aus Stara Wiśniewka – wurden wir wegen unserer Nationalität erniedrigt, nach dem Krieg von den kommunistischen Machthabern schikaniert, die uns als feindliches Element ansahen. Das bedeutete die Fortsetzung der Schikanen”.
Er zeigt den Brief seiner Gemeinde. Die Gemeindemitglieder sagen: – Wir geben die Glocke zurück.

5.

Es war Ostermontag Anno Domini 2003 in Spieckerhausen. Auf den Kirchenbänken hatten Polen aus Stara Wiśniewka neben Deutschen Platz genommen. Zum Festgottesdienst war der Bischoff angereist. Er wollte die Glocke den Gästen aus Polen persönlich überreichen.

Nach dem Gottesdienst sitzen alle gemeinsam bei Wurst und Bier. Eine alte deutsche Frau sagt zu Drobkiewicz, dass sie ein weiteres Stück Graben zugschüttet haben, der Polen und Deutsche voneinander trenne.

6.
Letzter Aprilsamstag 2003, eine Woche nach Ostern. In Stara Wiśniewka ist ein Fest – jedes Jahr Ende April, Anfang Mai wird im Dorf das „Kirschblütenfest” gefeiert.
In diesem Jahr gibt es einen zweiten Anlass zum Feiern: Die alte Glocke ist nach Stara Wiśniewka zurückgekehrt. Vor der Messe hat sie im alten Eichenglockenturm geläutet.
Łucja Sucha, geborene Kielich, Tochter des Küsters vor dem Krieg, wischte sich mit einem Taschentuch die Tränen ab.
Stanisław Zasada

(1. Preis beim XII polnischen "Eugeniusz Paukszta" Literaturwettbewerb in Kargowa, der sich der Frage nach Heimat - Grenzland der Kulturen und Regionen widmet).