Andrzej K. Waśkiewicz Szkic do portretu (część II)

Książka Kultura studencka. Zjawiska – twórcy – instytucje zredagowana przez Edwarda Chudzińskiego, wydana w Krakowie w 2011 przynosi wiele prób opisu zjawiska: kultura studencka. Jerzy Leszin w post scriptum do wyboru wierszy Andrzeja K. Waśkiewicza Widmowe światło wspólnoty (Anagram 2001) pisze o współpracy z poetą i redaktorem. Pisze, opatrując tekst bardzo charakterystycznym tytułem Nie wiem czy historia będzie sprawiedliwa.
altW poniższym szkicu pragnę przybliżyć ważny epizod Orientacji Poetyckiej Hybrydy w biografii artystycznej krytyka towarzyszącego tej formacji. Warto dodać, że w pewnym sensie kontynuacją „Orientacji” (jako pisma) stały się później „Integracje”.
 
Coraz trudniej docierać do przeszłości, która w naturalny sposób odchodzi w zapomnienie. Ta uwaga odnosi się do szeroko pojętej historii, do dziejów literatury jak i związanych z nią faktów. „Rzecz w tym wszakże, iż te same fakty po latach przybierają inny wymiar” – pisał krytyk. Zatem obraz, który próbuje zrekonstruować współczesny odbiorca jest niekiedy tylko jego interpretacją faktów, mimo że kieruje on się obiektywnym dążeniem w poszukiwaniu. Stąd wiele zjawisk z naszej tradycji literackiej tkwi w naszej świadomości jako mity, legendy i półprawdy. Jeśli więc piszę o Orientacji to m. in. po to ażeby pokazać ethos jej życia. Moje spojrzenie będzie zatem spojrzeniem obserwatora kultury literackiej lat 60.

Termin ethos rozumiem zgodnie z sugestiami Marii Ossowskiej1 jako „styl życia jakiejś społeczności, ogólną – jak proponują niektórzy – orientację jakiejś kultury, przyjętą przez nią hierarchię wartości, bądź formułowany explicite, bądź dający się wyczytać z ludzkich zachowań”.  
 
Zadanie to w przypadku Orientacji Poetyckiej Hybrydy nie jest łatwe. Wokół tego zjawiska nagromadziło się tyleż samo mitów, co nieporozumień. Podstawą do tych ostatnich jest niezmienne, bez wyodrębnienia potrzebnych kryteriów, wartościowanie. Inne bowiem obowiązują kryteria w możliwych tu perspektywach oglądu, czyli inaczej spojrzy tu historyk literatury, inaczej zgoła socjolog literatury czy socjolog życia literackiego.

W przypadku ujęć socjologicznych podstawą do podejmowanych wycen są – jak twierdzi Janusz Stradecki2 „fakty-dzieła”, czyli materiał literacki oraz „teksty zachowania”, a więc materiały przynoszące informacje o wspólnocie grupowej, rejestrujące działalność instytucjonalną, sytuujące pokolenie na terenie współczesnego życia literackiego. Są to badania wielokontekstowe, zmierzające do w miarę spójnego zrekonstruowania sposobu bycia młodych poetów lat 60. Rekonstrukcji tej rzeczywistości, którą nazywamy życiem literackim nie nauczyła nas ani historia, ani historia literatury, ani nawet socjologia. Wyczuwamy jedynie, że obszar zjawisk tu nas interesujcych rozciąga się między tymi trzema dyscyplinami naukowymi, że częściowo fakty, o których myślą badacze życia literackiego, różnymi zakresami wchodzą w skład każdej z tych trzech dyscyplin... – pisze Marian Stępień”3, potwierdzając nasze uwagi o złożoności takich badań. Tym bardziej że łatwo w przypadku badań pokoleniowych doprowadzić do powstania wszelkiego rodzaju mitologii i legend.

Kiedy mówimy o Orientacji w opisie tych wydarzeń należy kierować się zasadą, o której mówił Adam Zagajewski, iż „socjologiczna sfera wydarzeń, sfera konkursów i publicznego życia tego pokolenia, ściśle przylega do jego poezji”4. Jest to tym bardziej uzasadnione, że Orientacja Poetycka Hybrydy jest ruchem, który u progu swego istnienia proponował nie indywidualności pisarskie, lecz zorganizowane działanie, nastawione na towarzysko i niekiedy edukacyjne działanie, również do wewnątrz (świadczy o tym cykl imprez np. „Geniusze poezji – ich sztuka i idea” czy też inny: „Ludzie sztuki o sobie”).

Tu jeszcze winien jestem kilka słów usprawiedliwienia. Otóż Orientacji Poetyckiej Hybrydy nie znam z autopsji, nigdy nie uczestniczyłem w jej działaniach, inicjatywach. Prawdą jest, że krytyk lub badacz ma do dyspozycji cały materiał dokumentacyjny, szczególnie obfity w przypadku naszego przedmiotu rozważań.

Jednak odpowiedź na pytanie: czy klęska Orientacji wyniknęła z braku wartościowej propozycji artystycznej czy też owa klęska mieści się w kategoriach pozaoficjalności; odpowiedź na to pytanie nie wynika jednoznacznie z dostępnych źródeł. Jeśli bowiem czytamy oceny np. Stanisława Stabro, który twierdził, iż: „Miarą upadku warszawskiej Orientacji jest fakt, że jedyną płaszczyzną sporu, jaką proponuje jest socjologia trwania jej samej”5 możemy potraktować je jako wypowiedź reprezentanta opozycyjnego wobec Orientacji pokolenia „Nowej Fali”. Jeśli zaś sięgniemy do szeregu rzetelnych artykułów K. Gąsiorowskiego zwraca naszą uwagę taki mniej więcej ton wypowiedzi:

W końcu, jeżeli młody poeta zbyt boleśnie odczuwa pozostawienie go poza życiem publicznym, które to w jego oczach własne istnienie uzasadnia i usprawiedliwia, i zbyt długo nie może w sobie wytrawić potrzeby występowania we własnym imieniu, a wzdraga się, jeszcze się wzdraga przed zanurzeniem się w ochronne życiodajne wody cynizmu lub egocentryzmu, popada wówczas w podejrzaną nadczynność organizacyjną, w hipertrofię, umożliwiającą mu skupienie aktywności. Roztrwania się na drobiazgach i ponosi kolejną porażkę, klęskę bycia powierzchownym6.

A więc wypowiedź, która jest intencjonalnie oskarżeniem czy też zrzuceniem odpowiedzialności na brak możliwości uczestniczenia w pełnym społecznym obiegu literatury i wskazaniem na konsekwencje psychologiczne tej sytuacji. Ale i ona budzi podejrzenia. Bo przecież tak często zestawiane fakty czy opinie literackie mogą stanowić argumentację o względnej wartości. W numerze 1 „Studenta” Stanisław Stabro opublikował sprawozdanie z „VI Dnia Poezji” zatytułowane Zabijanie trumny gumo­wym młotkiem7. W takim tonie ocenił imprezę:

Podczas tych warszawskich dwóch dni na opustoszałym polu rozlegała się już tylko samotna trąbka, samotny werbel spóźnionych doboszy usiłujących wmówić przybyłym, iż odprawiają właśnie śmierć żołnierską – gdy tymczasem była to tylko komedia pragnienia. Tym, co po nas zostanie, będzie jedynie rzeczywistość doznań zamkniętych w dziele sztuki. Kreowanie gwałtem faktów historyczno-literackich jest najwyżej parodią tego procesu z lubością przez niektórych uprawianą. Liczą się dzieła nie usiłowania.

Ocena ta napisana przez przedstawiciela polemicznej wobec Orientacji „Nowej Fali” – została podważona – też pod względem zgodności faktograficznej – przez Jerzego Leszina8.

Opublikowany w „Studencie” artykuł zajmuje się jednak oceną nie twórczości, ale konkretnej imprezy. A są to, a raczej powinny być odrębne sprawy. Nie wiem np. skąd S. Stabro wie, że honorową godność Księcia Poetów otrzymał Janusz Żernicki, skoro godność tę przyznano pośmiertnie Julianowi Przybosiowi. [...]. S. Stabro może nie cenić działalności Orientacji, może uważać jej twórczość za bezwartościową, trudno mu będzie jednak udowodnić, że była to grupa, która troszczyła się tylko o siebie, w suplemencie do antologii Wnętrze świata znajdzie wiersze poetów, którzy z Orientacją nigdy związani nie byli, także tych, którzy ją – w różny sposób – zwalczali.

Te ambiwalentne oceny mieszczące się w normalnym dla życia pokoleniowego literatury sporze między odrębnymi konstelacjami poetyckimi wprawiają nas  w stan zakłopotania.

Podstawą pokoleniowej odrębności jest przede wszystkim literacki bagaż, jaki ono pozostawia. Ale ten bagaż dziś dla przeciętnego czytelnika, a często i specjalisty – np. studenta polonistyki jest trudno dostępny. Chociażby ze względu na ich formułę ulotną. Orientacja – pietyzmem i pedanterią podsumowała siebie w wielu wydawnictwach (m.in. Orientacja. Suplement do 12 numerów oraz Antologia poetycka Wnętrze świata). Jednakże są to wydawnictwa, jak to określił krytyk „podziemne”9, pozaoficjalne i – co ciekawe – rzadko gromadzone przez naukowe, a jeszcze rzadziej publiczne biblioteki. Rozproszony materiał sporów, które toczyły się wokół tego ruchu na łamach czasopism też trudno spenetrować, choćby z paradoksalnych przyczyn braku egzemplarzy niektórych czasopism („Współczesność”) w wielu bibliotekach.

Niektóre antologie też skąpią wyboru tekstów przedstawicieli tej generacji. Weźmy np. antologię Andrzeja Lama. Z zasadniczej dziewiątki poetów Hybryd autor wybrał nazwisko jednego – Zbigniewa Jerzyny. Poza barykadą pozostawił m.in. Bordowicza, Górzańskiego, Stachurę, Sadowską, Gąsiorowskiego, Waśkiewicza, Żernickiego i Markiewicza.

Krytycy wysuwają niekiedy zarzuty, że problem obecności Orientacji jest wynikiem faktu, iż niektórzy z twórców tego ruchu do dziś grzebią się w tamtych latach, próbują wskrzesić, uporządkować rzeczy nieistotne. Powstaje jednak zasadnicze pytanie: kto tych ocen ma dokonywać. Jak wszyscy wiemy – zresztą pisało się o tym często – Orientacja zrazu nie miała swoich krytyków. Jak pisał A. Zagajewski – żartobliwie – byli oni „być może ciągle jeszcze zajęci analizami wierszy Grochowiaka i Białoszewskiego”10.

Naturalną konsekwencją była więc konieczność wyłonienia spośród własnej grupy krytyków-teoretyków proponowanej nowej poetyki. Dodajmy jednak, że ten, który dokonał syntezy świadomościowej (praca Andrzeja K. Waśkiewicza Modele i formuła) oraz instytucjonalnej (Formy obecności nieobecne­go pokolenia), posądzany był o kokieterię, uważany za pogrobowca. Zaś ci, którzy powołani byli do bezstronnej krytyki milczeli. Chociaż można wymienić nazwiska kilku krytyków, którzy regularnie brali udział w organizowanych w latach 1960-1970 spotkaniach, dyskusjach, publikacjach zbiorowych na temat Orientacji; są to m.in.: Janusz Sławiński, Piotr Kuncewicz, Janusz Maciejewski, Alicja Lisiecka. Jednakże nie była to krytyka własna, lecz przez pewien okres będąca na usługach systemu wydawnictw Orientacji.

Pozbawienie Pokolenia 60 ważnego ogniwa układu komunikacyjnego, elementu normalnego obiegu społecznego świadomości literackiej, a mianowicie instytucji krytyki zniekształciło jego kontakt z odbiorcą (publicznością literacką). Inną przyczyną specyficznego modelu życia młodoliterackiego związanego z tzw. obiegiem wewnętrznym literackich propozycji był system wydawnictw oraz strategii życia społecznego. Myśląc o formułowaniu ethosu społecznego trzeba by pokusić się o zdefiniowanie formalne tego Pokolenia. Fakt, że oparcie formalne i finansowe znalazło to Pokolenie w organizacji studenckiej być może miał wpływ na istniejące do dzisiaj spory. Można słusznie stwierdzić za A. Zagajewskim11 , że działania Pokolenia 60 startowały już jako organizujący się ruch kulturalny. Zresztą hasło Pokolenie 60 zawiera w sobie, jak wiemy, grupę lite- racką Orientacja, oraz instytucje (ugrupowania) będące vorgeschichte następnego pokolenia, określane mianem Forum Poetów Hybrydy i cały plik jedności pokoleniowych.

Jak rzadko w którym, w Pokoleniu 60 mieści się klinicznie wszystko niemalże co konstytuuje pokolenie i co jednocześnie budzi wątpliwości przy jego kreowaniu. Dążenie do odrębności, nawet instytucjonalnej to dla socjologa już wyróżnik nowej formacji. Oglądanie się za tradycją generacji ostatniego 50-lecia to inny przyczynek do tej odrębności. Uchwycenie konsekwencji mecenatu organizacji studenckiej, a więc usytuowanie tych wydarzeń w kręgu kultury studenckiej, zawsze w jakimś sensie pozaoficjalnej, to kolejna inspiracja do refleksji.

Rzadko kwestionuje się istnienie Orientacji Poetyckiej Hybrydy jako grupy literackiej, która powstała w marcu 1960, wówczas jako Warszawski Klub Twórczy Młodych – sekcja CKWS „Hybrydy”, a którą tworzyło dziewięciu poetów: Gąsiorowski, Bordowicz, Jerzyna, Leszin, Markiewicz, Zaniewski, Jastrzębiec-Kozłowski, Żernicki i Sadowska. Kłopoty pojawiają się też przy używaniu terminu „Pokolenie 60”. Nie wszyscy z piszących upierali się przy ściśle precyzyjnym klasyfikowaniu Orientacji jako pokolenia. Krzysztof Gąsiorowski np. pisze:

Konkretyzując Orientacja Poetycka Hybrydy nie stanowiła grupy artystycznej w ścisłym tego słowa znaczeniu. [...] Orientacja stanowiła poetycką orientację! Tworzyła zespół poetów zjednoczonych w miarę podobnym poglądem na istotę poezji, podobną, inną niż akurat obowiązujące i waloryzowane, postawą poetycką; w tym też sensie „orientacja” ogólnie rzecz biorąc istnieje nadal. Była to nie grupa poetycka, ale ruch literacki. Nie kierunek w literaturze, lecz kierunek literatury12.

Janusz Maciejewski w szkicu Wnuczęta po la­tach13 stawia problem następujący:

Orientacji [...] nie traktuję jako generacji. Uważam ją za grupę ponadgeneracyjną. [...], której trzon główny składa się z przedstawicieli „pokolenie 56”. [...] Ukształtowała się ona nieco później [...] ale nie na tyle, aby jej członkowie mogli mieć innego typu doświadczenia historyczne. Główną wizją [...] był sprzeciw wobec istniejących, obsadzonych już personalnie instytucji życia literackiego.

Inny z badaczy, Andrzej K. Waśkiewicz pisze:14

W ten sposób Orientacja stanowiła: 1) grupę poetycką dysponującą zespołem „instytucji programowych”, 2) reprezentację „wstępującego pokolenia”, 3) zespół programujący sferę działań literackich ZSP, 4) zespół programujący system wydawnictw literackich.


W artykule Pokolenie Orientacji, krąg Orientacji skłania do używania terminu: krąg Orientacji. Andrzej Śliz na łamach „Poezji”15 zgadza się z sugestiami K. Gąsiorowskiego, traktując wydarzenia lat 60. jako ruch kulturotwórczy, jako specyficzny model literackiego działania.

W przedstawionym powyżej szeregu określeń poetów, których debiut przypadł na lata 60., spostrzegamy wyjątkową rozbieżność jeśli idzie o zaklasyfikowanie ich działań. Jest to bodaj najbardziej newralgiczny punkt socjologicznych dziejów literatury polskiej.

Jest to zaiste dziwne trochę zjawisko świadczące o tym jakby historia upatrzyła sobie debiutantów początku lat 60., czyli grupy Orientacja jako chłopców do bicia, jest to jednocześnie jakby przypadek kliniczny w dyskusjach na temat sensowności pokoleniowych periodyzacji. Tezę pierwszą potwierdza szereg głosów krytyków, w tym np. Krzysztof Gąsiorowski w artykule Albinosi 16 pisząc:

Tymczasem od pierwszych zbiorowych wystąpień, aż po dzień dzisiejszy jest Orientacja celem ataków przedstawicieli wszystkich pokoleń literackich: i tych przedwojennych, i „kolumbów” i „współcześniowców” i wreszcie najmłodszych [...] Nie miejsce tu na obronę, ale taka powszechna i długotrwała jednomyślność skłania do zadumy. A może kiedyś byłoby jednak warto na chłodno zastanowić się, co spowodowało tak energiczną niezgodę na propozycję hybrydowców. Dlaczego z biegiem czasu ten protest nie słabnie (por. np. dyskusję na łamach lubelskiej „Kameny”
17 przyp. mój) a bywały lata, kiedy nie było tygodnia bez skazującego wyroku.

Częstym błędem, jaki popełniają polemiści jest niezbyt precyzyjne zrozumienie funkcji, którą pełnić ma kategoria „pokolenia” w refleksji       o literaturze. Zrazu używanie do opisu dziejów literatury bliskich sobie pojęć grupa i pokolenie sugeruje dość proste rozróżnienie. Otóż pojęcie grupy literackiej w zasadzie nie musi być weryfikowane, gdyż pisarze po prostu łączą się w grupy i jedyne, co krytyk może uczynić, to dokonywać zabiegów wartościujących. Pokolenie jest narzędziem jakby w rękach badacza. To on bowiem z perspektywy kroi literaturę na   kawałki i ostatecznie sankcjonuje istnienie pokolenia. Nie znaczy to wcale, że w danym czasie historycznym pewna grupa młodych rówieśników nie uświadamia sobie odrębności, własnej świadomości. Można powiedzieć, że pokolenia istnieją w pogotowiu, w stanie potencjalnym. Wystarczy tylko, by zbiorowość młodych w odpowiedni sposób zareagowała na czas historyczny i na tkwiące w nim tzw. ośrodki krystalizacyjne.

Ten opis kategorii zmusza nas do szukania odpowiedzi na inne pytanie, mianowicie: czy kategoria pokolenia pełni rolę wartościującą czy jedynie opisową. Jest to pytanie ważne albowiem przyjęcie jednej z odpowiedzi diametralnie zmienia proponowane układy pokoleń             w obrębie danego czasu. Funkcja pierwsza wartościująca – sytuowałaby ten termin w historii literatury, bowiem pokoleniem nazywalibyśmy taką grupę ludzi, która swoją odrębną świadomość pokoleniową zrealizowała wartościowo artystycznie w proponowanej twórczości. Wówczas termin ten wymykałby się z ujęć socjologicznych. W przypadku zaś funkcji drugiej – opisowa – jesteśmy na gruncie ujęć socjologicznych, co znaczy, że w opisie, w tym co stanowi o pokoleniu, bierzemy pod uwagę również teksty przeciętne, jak i pisarzy, którzy  w rozrachunku literackim nie byliby brani pod uwagę. Chodzi więc tu nie tyle o weryfikację uznanych dokonań literackich, ile o wyodrębnienie kolejnych grup młodych debiutantów, których sytuacja debiutu była odrębna z różnorakich względów, tzn. politycznych, społecznych, literackich, instytucjonalnych; i z tych powodów ukształtowała się ich odrębna świadomość, która znalazła odbicie w realizacjach literackich, niekoniecznie do końca spełnionych artystycznie i nowatorsko.

Przypomniane tu rozumienie kategorii pokolenie sprowadza je do funkcji porządkowania faktów literackich. Służy zatem celom heurystycznym i jak to np. formułuje Janusz Maciejewski18 „wyjaśnianiu zjawisk literackich”. Przeciwko zbyt chyba skrupulatnym próbom negowania tej kategorii występował Krzysztof Gąsiorowski, pisząc: „Pokolenie literackie stało się dziś niemal antyproblemem”. Zwracał też uwagę na inny jeszcze aspekt:

Lekceważenie problematyki pokoleniowej przez samych pisarzy niemal uniemożliwia utworowi artystycznemu przekroczenie strefy doświadczenia osobistego i wiersz czy powieść bez swoistego mitu pokoleniowego, bez pokoleniowej metafizyki nie narasta w ponadindywidualną wizję epoki 19.

Wyjście zatem jest może i kompromisowe – z punktu widzenia obrońców literatury. Dla badacza życia iterackiego, socjologa tego życia, czy wreszcie psychologa twórczości śledzenie losów pokoleń najbardziej wątpliwych jest interesujące. W świetle tego wydaje się słusznym twierdzenie, że w sensie socjologicznym ethos bycia młodych lat 60. jest specyficzny, odrębny i na płaszczyźnie instytucjonalnej istnienie tego pokolenia jest uzasadnione20.

Sprawą równie ważną z perspektywy omawianego kontekstu działalności Orientacji jest mecenat Zrzeszenia Studentów Polskich. Nie jest może rzeczą dziwną, że instytucjonalnie Orientacja pomocy szukała w organizacji studenckiej. W tamtym okresie potencjał studenckiej kultury zgadzał się z tezą o tejże jako alternatywie dla kultury narodowej. To zresztą, także potwierdzają losy ludzi związanych z pokoleniem Orientacji. Sprawa mecenatu ZSP nad ruchem poetyckim, o którym mówimy została opi- sana przez Andrzeja K. Waśkiewicza w Formach obecności „nieobecnego pokolenia”21. Punktem wyjścia stało się tu rozróżnienie instytucji młodych lat 60. przez krytyków na instytucje młodych i instytucje dla młodych, a ruch, który wokół nich się skupia nazywa on samosterownym i sterownym.

Geneza tego podziału – oczywiście na pewnym stopniu uogólnienia wydaje się stosunkowo prosta. Można ją – sądzę – ująć w kilku punktach tzn. jako 1) konsekwencje decentralizacji życia kulturalnego i literackiego, 2) sprzeciw wobec hegemonii – przede wszystkim instytucjonalnej – pokolenia „Współczesności”, a na interesującej nas płaszczyźnie czasopisma „Współczesność”, 3) dążenia do odrębności, samodzielności mimo przekonania o braku tzw. przeżycia pokoleniowego.

Spróbujmy rozwinąć te tezy.

Antynomia: samosterowność i kierowanie wynika z polityki decentralizacji, która dominować zaczęła w kulturze drugiej połowy lat 50. i 60. Być może ten kierunek rozwoju kultury miał pozytywny wpływ na zaoranie ugorów kultury regionalnej. Taką tezę potwierdza książka Romana Karpińskiego Pra­sa w systemie kultury opisująca mechanizm powstania wielu czasopism społeczno-kulturalnych tego okresu. W praktyce jednak wytworzył dwa obiegi społeczne literatury, tzn. oficjalny (określony wcześniej jako sterowany – to w przypadku młodej literatury), w literaturze dojrzałej w obiegu oficjalnym rolę tę spełnia „Współczesność” oraz na nieoficjalny, a więc ten, którego wytworzone wartości krążą w obiegu zamkniętym, poprzez system tzw. literatury nieoficjalnej, bądź poprzez specyficzne imprezy literackie, których ilość – w jednym i drugim przypadku niepomiernie rośnie. Można by więc powiedzieć, że istnienie tych dwóch obiegów, ujmując rzecz dialektycznie jest całkowicie naturalne, jeśli uświadomimy sobie tezę o wielofazowości procesu historycznoliterackiego.

To zjawisko odnosi się do lat 70. i 80., gdy słyszymy zarzuty, a przynajmniej powątpienia czy np. „Nowy Wyraz” określony w podtytule jako „miesięcznik literacki młodych” jest reprezentantem rzeczywistej młodej literatury. Nurt pozaoficjalny – z gruntu stawiał młodych – na pozycji przedszkolaków, stąd można ich było lekceważyć, postawić w charakterze „chłopców do bicia”. Bowiem powiązania z ZSP dawały młodym szansę na samosterowność, jednakże kierowały na drogę owej pozaoficjalności. Pozostańmy na chwilę przy szansie. Trzeba wspomnieć, zarysowując sytuację tego okresu, że wśród 42 grup literackich zarejestrowanych w latach 60. aż 17 opierało swoją działalność na funduszu ZSP, zaś ZMW popierał 9 grup, a ZMS 622. Oczywistym jest fakt, że Orientacja Poetycka Hybrydy narodziła się w klubie studenckim, gdzie funkcje kierownika programowego pełnił Jerzy Leszin. To jest instytucjonalny argument. Odrębność, a więc pożądany aspekt rozpatrywanej tu antynomii zauważył A.K. Waśkiewicz. Pisał:

Ruch literacki ZSP działał na odmiennych zasadach. Nie istniała tu żadna centralna organizacja kierująca działaniami grup twórczych. [...] Oznacza to, że rolę programującą pełniły tu nie nadrzędne – wobec grup twórczych – instancje, ale same grupy. Względną całość tego ruchu zapewniało nie trwanie instytucji (jak w przypadku KKMP), ale – dynamika powstawania i upadku grup. Hierarchicznej strukturze KKMP ruch ten przeciwstawiał strukturę otwartą23.

Obieg pozaoficjalny poważnie zmodyfikował formy kontaktów między młodymi pisarzami a publicznością literacką. Związki te nie były przykładem zdrowego organizmu literackiego. Pisał o tym w zbiorze Remont pegazów Jerzy Kwiatkowski:

Nadmiar [...] zjazdów i festiwali – stanowić przecież może jedyną z przyczyn uniformizacji współczesnej młodej liryki [...] Wyjazdy w teren nie zastąpią mieszkańcom gett literackich autentycznych powiązań z życiem społeczeństwa. Cóż dopiero, gdy najmłodsi spośród mieszkańców, kształtujący właśnie swoje style i wyobraźnie – stale międzymiastowo zjeżdżają się ze sobą, gdy wyruszając na drugi koniec Polski, czynią to nie tyle po to, by poznać nieco odmiennych ludzi, zwyczaje, klimat społeczny, kulturę, lecz przede wszystkim po to, by jeszcze raz spotkać się, cz tać własne i słuchać cudzych wierszy wciąż tych samych kolegów, wierszy – w nieuniknionej konsekwencji – coraz bardziej do siebie podobnych, wspólnych zbiorowych. Wędrujący po Polsce od ładnych kilku lat wielki festiwal – to pierwsze z uwarunkowań anonimowości współczesnej poezji polskiej
24.

Jeśli by zapytać o korzyść z tego mecenatu, odpowiedź brzmieć powinna następująco: z punktu widzenia organizacji był to ruch pożyteczny, z pewnością przyczynił się do ożywienia kultury studenckiej. Gdy spojrzymy jednak na korzyści z punktu widzenia literatury jak i publiczności literackiej ocena nie będzie pozytywna. Literatura bowiem żąda nie socjologii trwania, lecz nowych prawd literackich. Skutki rozbicia prawidłowego obiegu społecznego tej literatury przejawiły się w powstaniu wspomnianych już instytucji zastępczych.

Imprezy te, jak się wydaje, służyły celom edukacyjnym, po drugie towarzyskim, a także podkreśleniu inności i zwróceniu uwagi na istnienie nowego ośrodka skupienia, czy inaczej mówiąc ośrodka opiniodawczego – i to była funkcja ekspansywna. W tym twierdzeniu zamyka się sprzeciw wobec hegemonii „Współczesności” (pokolenia i pisma). O tym ostatnim pisał A.K. Waśkiewicz: „publikowała kolumny pod symptomatycznymi tytułami w rodzaju: Już młodsi od nas, większość autorów debiutujących po roku 1960 publikowała tu swoje utwory”.    

Pojawienie się owych instytucji zastępczych25 stworzyło odmienny model literackiego bycia.

Od maja 1960 roku zaczyna cyklicznie być organizowana impreza pn. Tydzień Poetycki Stolicy, podczas której prezentowano twórczość różnych pokoleń czy też grup poetyckich. Następne odbyły się w maju 1961, 1962, 1963 (pod hasłem 450 lat książ­ki polskiej), 1964.

Osobnym cyklem były Warszawskie Piątki Twórcze, w ramach których odbywały się regularne imprezy:

1. „Ludzie sztuki o sobie” – gościli: Julian Przyboś, Jan Parandowski, Anatol Stern, Jan Śpiewak, Izabella Stachowicz, Ida Kamińska, Lucjan Rudnicki, St. Rembek i in.

2. „Pokolenie, które wstępuje” (Zb. Jerzyna – X 1960, A. Zaniewski – X 1960, E. Stachura – XII 1960, K. Gąsiorowski – I 1961, Jerzy L. Ordon – IV 1961, Maciej Z. Bordowicz – X 1961, Janusz Żernicki – XI 1961, J. Russocka, T. Luterek, Z. Ruciński – I 1962).

3. „Geniusze poezji – ich sztuka i idee”. Przedstawiono tu m.in. C.K. Norwida, Charlesa Baudelaira, Edgara Poe’go i in. Również powstała Estrada Poezji Rewolucyjnej im. Władysława Broniewskiego oraz Tydzień Poezji i Muzyki Radzieckiej.

Wreszcie Warszawskie Sympozjony Poetyckie Młodych. Pierwszy z nich odbył się w li stopadzie 1961 zorganizowany wspólnie z „Nową Kulturą”, następny (Ogólnopolskie Sympozjum Młodej Poezji i Krytyki Poetyckiej) odbył się w maju 1962 roku. W styczniu 1966 odbywał się Ogólnopolski Dzień Poezji – impreza o ambicjach kontynuowania tradycji ogólnopolskich zjazdów poetyckich organizowanych przez ZMS i ZMW w drugiej połowie lat 50. Ogólnopolski Dzień Poezji odbył się potem jeszcze pięć razy, a co charakterystyczne, będąc początkowo próbą krytycznego i teoretycznego uzasadnienia działań Orientacji (por. np. I 1966 – ref. A. Lisieckiej: „Poeci Orientacji Hybrydy” i K. Gąsiorowskiego: „Pokolenie 1960, próba lokalizacji”; podobnie było w styczniu 1967, od IV Dnia, styczeń 1968, dzięki referatom T. Burka: „Poezja jakiej nam potrzeba”, S. Barańczaka: „Poezja myśli i poezja słowa” i M. Sprusińskiego: „Lista obecności nieobecnego pokolenia”) stał się miejscem przełomu, rysowania się poetyckich kontrpropozycji rodzących się w łonie działań instytucjonalnych przedstawicieli Orientacji. Dzień VI (grudzień 1971) był zaś imprezą zamykającą działania kręgu Orientacji.

Wśród imprez związanych z polemiką między Orientacją a „Nową Falą” wymienić tu należałoby Toruńskie Maje Poetyckie. Impreza ta, podobnie jak poprzednie tu opisane, firmowana była przez ZSP, początkowo o zasięgu lokalnym od 1966 roku przyjęła formułę ogólnopolską. Należy również wspomnieć o Spotkaniach Poetów i Krytyków organizowanych przez grupę „Teraz” w Cieszynie (udz. MRN, RO ZSP, Pod Jaszczurami).

Jak stwierdza Waśkiewicz najistotniejszą zatem rolę dla krystalizowania świadomości z punktu widzenia odrębności pokoleniowej odgrywały „zjazdy i seminaria organizowane z inicjatywy grup programowych”, zaś z punktu widzenia społecznej obecności jak np. relacji polityka kulturalna – a młoda literatura imprezy „ogólnośrodowiskowe o charakterze parazawodowym” oraz „imprezy organizowane przez czynniki kierujące polityką kulturalną”.

W relacji: pokolenie Orientacji a społeczeństwo niepodobna nie poruszyć problemu za angażowania. Problem ten możemy rozpatrzyć         na kilku płaszczyznach wypowiedzi. Teoretycznie – w imieniu Orientacji – sformułował go m.in. Andrzej K. Waśkiewicz (np. szkic Modele       i formuła w książce pod tym samym tytułem) oraz K. Gąsiorowski np. szkic w „Kulturze” pt. Koniec czarnego poloneza oraz ważniejszy:   Trze­ci człowiek. Uwagi o zaangażowaniu poezji jako problemie artystycznym wobec własnego czasu.

Adam Zagajewski zauważył różnice w pojmowaniu tego problemu przez Pokolenie 56 i 60. Okazuje się, że dla tego pierwszego zaangażowanie było „sposobem pisania”. Dla poetów Pokolenia 60 „stało się problemem”. Pisze on:

Gdy czyta się liczne wypowiedzi teoretyczne tych poetów, widać w nich wielką tęsknotę za zaangażowaniem, jest to słowo-klucz ich wystąpień [...]. Zaangażowanie przestało być prostą reakcją, spontaniczną postawą, utraciło tę niemal zmysłową postać jaką przybrało w roku 1956 26.

Zaangażowanie Orientacji przejawiało się również w praktyce konkursowej lub też w wielu innych deklaracjach. Np. Jerzy Leszin w numerze „Widzeń” w artykule Kim jesteśmy pisał:

Żyjemy w niezmiernie ciekawej i zarazem przełomowej dla człowieka epoce. Jesteśmy świadkami olbrzymiego i konsekwentnego marszu ludzkości w przyszłość komunistyczną, świadkami ostatecznego zmagania się, zarówno w życiu, jak i w sztuce, starego z nowym. [...] Sztuka ideowa bezgranicznie oddana człowiekowi, walcząca, humanitarna – jest i będzie dokumentem naszego uczestniczenia w wielkich przemianach naszej epoki 27.

Problem „zaangażowania” pojawił się również – jak powiedzieliśmy w praktyce konkursowej. Nie jest moim zamiarem ponowne odtwarzanie ich tematyki, ani też struktury. Na ten temat czyniono już wiele uwag. Powiem jedynie, iż ilość konkursowych derbów niesamowicie wzrosła (np. wg Polskiej bi­bliografii literackiej w 1948 było 23, zaś np. w 1967 ok. 94).

Instytucje konkursów cechowało zróżnicowanie formy, od turniejów podczas zjazdów i sympozjonów, po konkursy okolicznościowe i rocznicowe. Przypomnijmy kilka tych, które proponowała Orientacja: „Idea Lenina” – konkurs ogłoszony w 90. rocznicę urodzin Wodza Rewolucji Socjalistycznej, „Zrodziła ich walka” – w XXX-lecie powstania Polskiej Partii Robotniczej i Związku Walki Młodych, „Nasze dwudziestolecie” – w XX-lecie Polski Ludowej, „U źródeł nowego wieku” – w 50. rocznicę Wielkiej Rewolucji Socjalistycznej.

Te kilka przykładów pozwala na tezę o pewnym specyficznym sposobie manifestacji za angażowania przez ośrodek dyspozycyjny Orientacji. Powiedziałem specyficznym, lecz nie oznacza to, że niewytłumaczalnym. Może logika tego kryje się w tezie o tzw. małej stabilizacji. Innymi słowy, że młodzi 1960, nie posiadając w zanadrzu faktu politycznego, historycznego do natychmiastowej reakcji, a będąc jednocześnie pod presją zarzutu „pokolenia bez biografii” chcieli stworzyć sobie przyczynek do poetyckich manifestacji tegoż. Choć oczywiście te wywody sprzeczne będą z teoretycznymi ujęciami zaangażowania jakie prezentował m.in. A.K. Waśkiewicz.

O zaangażowaniu jako problemie nie służby ideom, a więc poezji niejako interwencji, ale jako problemie artystycznym pisał K. Gąsiorowski  w znamiennym szkicu Koniec czarnego poloneza. Zauważył on kilka przyczyn genetycznych tej sytuacji, a mianowicie iż Pokolenie 60 „jest pokoleniem literackim, które wypadło z czarnego korowodu naszej narodowej tradycji”, czyli nie przeszło przez jednoznaczne sytuacje graniczne, stąd: „Historyczne i społeczne warunki startu pokolenia 60 są zasadniczo inne niż u pokoleń poprzednich. Różne są przeto nie tyle jego obowiązki, co zadania”. Krytyk zwracał również uwagę na inne uwarunkowania, a mianowicie na to, że „świadomość powszechna rozwija się skokami, a więc opóźnia się wobec rzeczywistości nierównomiernie28. Stąd wkroczenie młodych na salony literatury powszechnie akceptowanej, przy uświadomieniu sobie tezy, iż debiutujące cztery lata wcześniej Pokolenie 56 proponowało osobowości do dziś notabene kojarzące się z literaturą współczesną, było utrudnione.

Nie akceptowano świadomości, którą autor Nieufnych i zadufanych29 nazwie myśleniem arbitralnym lub klasycznym, lub inaczej jeszcze formulistycznym – czyli dążeniem do szukania całości, definiowania, a nie interwencją w rzeczywistość. Młodzi roku 1960 – już w roku 1964, a i wcześniej Jerzyna – poszukiwali biografii m.in. na łamach „Kultury”. Przytoczymy tylko jedną wypowiedź, która nie służyć ma usprawiedliwieniu ile zrekonstruowaniu myślenia. Wiesław Sadurski pyta:

A więc: pogoń czy ucieczka: Jestem skłonny dać odpowiedź wymijającą, lecz w pełni prawdziwą [...]. Pogoń, szukanie rzeczywistości u jej źródeł, w wojnie. [...] i ucieczka... Czyż bowiem nie ma się obowiązku przede wszystkim w stosunku do żyjących? Z jednej strony pamiętając o wojnie [...], ale przyszłość, na którą ma wpływ każdy z nas winniśmy raczej starać się uchwycić istotę przemian psychicznych                    i społecznych dnia dzisiejszego30.

„Zbyt długo nieobecni przegrywają, również i w sztuce, niekiedy nieodwołalnie”. To pełne goryczy zdanie wypowiedziane zostało przez przedstawiciela Orientacji Poetyckiej Hybrydy. Ujmuje ono ethos społeczny tego pokolenia, sposób bycia wybrany świadomie, ale też i z konieczności, a którego wyznaczniki wskazałem powyżej. Ocena Pokolenia 60 powinna wreszcie zostać wyważona i ustalona. Dopóki jednak nie określimy kryteriów tej oceny, polemiki – tak często bogate w pikantne i oryginalne zdania i złośliwości – nie sformułują oczekiwanej odpowiedzi.

Na płaszczyźnie socjologicznej odrębność działań młodoliterackich lat 60. jest wyraźna. Pozostaje do wyjaśnienia czy wynikała ona  z mło- dzieńczego uporu, czy też był to wybór  świadomy. Innymi słowy czy niezgoda na przyjęcie modelu i mecenatu instytucji d l a   m ł o d y c h była niezgodą tylko instytucjonalną czy też ideową. Jeśli idzie o tę ostatnią, to jej wartościowanie też nastręcza wiele trudności. Gdy bowiem chcemy oceniać ideowe propozycje Orientacji z punktu widzenia czytelnika, to okaże się, że jej estetyka nie została powszechnie zaakceptowana. Z perspektywy zaś dążenia do odrębności formuła zaangażowania Orientacji jako rzecz immanentna jest pewną propozycją sposobu widzenia świata.

Wreszcie teza kolejna, która mówi, iż jeśli nawet wspólna świadomość tego pokolenia „umarła w bibliotece”, to przecież pozostaje jeszcze wspólne społeczne doświadczenie o czym zapominać nie wolno. Mieści się ono rzeczywiście w tradycji, a przecież tradycja zapewnia ciągłość. Pozycja pozaoficjalna to z jednej strony konsekwencja wyboru samosterowności, z drugiej nieakceptacji zaproponowanej świadomości przez publiczność. Mecenat ZSP pomagał, dziwnym trafem brakowało mu tylko zgody na „publikację” swoich podopiecznych szerszym odbiorcom. Nie mogli więc oni, zgodnie z łacińską etymologią wyrazu „publikować”, być wystawiani na placu publicznym.

Jeszcze inną sprawą jest pytanie: co by się stało gdyby Leszin i Waśkiewicz nie posiadali pasji edytorsko-krytycznych, a ten pierwszy nie kierowałby oficyną wydawniczą ZSP. Czy powstałby ów ruch kulturotwórczy młodych zaznaczony tyloma inicjatywami wydawniczymi? Czy nie pozostałaby tylko Orientacja – grupa poetycka? Sądzę że tak, choć istnienie obiegu oficjalnego i pozaoficjalnego jest rzeczą normalną.

Post scriptum do części II
Po roku 1989 Waśkiewicz znalazł się w zupełnie nowej sytuacji. Kontynuował wydawanie poezji. W 1991 roku Fundacja Sztuki na rzecz „Integracji”. Oficyna im. Tadeusza Peipera wydała tom MIRBAD, 7. Spółdzielnia Wydawnicza ANAGRAM w następnym roku (1994) wydała Suwerenne państwo obłoków (wiersze 1970-1992). W bibliofilskiej serii Bogdana J. Kunickiego w 1996 w Gorzowie ukazał się tom W odwróconej przepaści. W 1998 roku Gdańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki wydało tomik Miasto (notatki). W 1999 roku zielonogórski Pro Libris wydał Horyzont zdarzeń. Cztery poematy z posłowiem Leszka Żulińskiego. Tomik Morena, zima. notatki do poematu (Gdańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki) ukazał się w 2002 roku. To samo wydawnictwo w 45-lecie twórczości i 65-lecie urodzin wydało tom Sny, doświadczenia, epifanie z grafiką Jerzego Misiaka. Oprócz poezji starał się dalej kontynuować rolę krytyka. W 1994 Waśkiewicz wydał w Wydawnictwie Rożak w serii Analizy Literackie pracę Poezja Władysława Broniewskiego oraz Krzysztof Kamil Baczyński. Historia, poezja los. W 2002 roku Gdańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki wydało zbiór esejów Fenomen gdański. Pięć szkiców o instytu­cjach młodej literatury lat siedemdziesiątych. Z kolei książka Historia. Poezja. Los. O nowej poezji polskiej na przykładzie Cypriana Kamila Norwida, Władysława Broniewskiego, Juliana Przybosia, Jó­zefa Czechowicza, Krzysztofa Kamila Baczyńskie­go i Mirona Białoszewskiego ukazała się w 2003 roku. Zbiór W kręgu futuryzmu i awangardy również ukazał się w Wydawnictwie Atut we Wrocławiu w 2003 roku.

Dużo pracy wydawniczej wykonał Waśkiewicz w warszawskiej Spółdzielni Wydawniczej ANAGRAM.
Andrzej Buck

1 M. Ossowska, Ethos rycerski i jego odmiany, Warszawa 1973, s. 7; K. Wyka, Pokolenia literackie, Kraków 1977.
2 J. Stradecki, W kręgu Skamandra, Warszawa 1977, s. 29.
3 M. Stępień, Jak pisać o życiu literackim. „Ruch Literacki” 1973, s. 1,33.
4 A. Zagajewski, Stracone pokolenie, [w:] J . Kornhauser, A. Zagajewski, Świat nie przedstawiony. Kraków 1974, s. 94
5 S. Stabro, Zabijanie trumny gumowym młotkiem, „Student” 1972, nr 1.
6 K. Gąsiorowski, Skok przez pokolenia, „Orientacja” 1966 (maj), s. 31. Por. też Krzysztof Gąsiorowski, Trzeci człowiek – Szkice o realności poezji współczesnej, Warszawa 1980.
7 Por. S. Stabro, op. cit.
8 J. Leszin, W sprawie zabijania trumny, „Student” 1972, nr 6.
9 Por. K. Waśkiewicz, Podziemia literatury, „Kultura” 1967, nr 6.
10 A. Zagajewski, op. cit., s. 93
11 Ibidem.
12 K. Gąsiorowski, Na barykadach kreacji, [w:] Wnętrze świata. Antologia poetycka kręgu Orientacji 1960-1970, red. J. Leszin, Warszawa 1972, s. 21.
13 J. Maciejewski, Wnuczęta po latach, [w:] „Orientacja”, Suplement do 12 numerów. Warszawa 1973, s. 18.
14 A.K. Waśkiewicz, Formy obecności nieobecnego pokolenia, Łódź 1978. s. 59.
15 Por. A. Śliz, Poetycki ruch kulturotwórczy Pokolenia 60, „Poezja” 1977, nr 3, s. 81.
16 K. Gąsiorowski, Albinosi? „Literatura” 1973, nr 17, s. 3.
17 Por. H. Makarski, Nadęty balon pokolenia, „Kamena” 1980, nr 4; R. Gorzelski. Leszin-Waśkiewicz – dokąd idziecie? „Kamena” 1980, nr 7; M. T. Barański, Głos z zewnątrz, „Kamena” 1980, nr 8; T. Soldenhoff, Kto pluje pod wiatr, „Kamena” 1980, nr 10.
18 Por. sugestie J. Maciejewskiego: Kategoria pokolenia w badaniach literackich, [w:] Przedburzowcy. Z problemów przełomu między romantyzmem a pozytywizmem, Kraków 197 I.
19 K. Gąsiorowski, Źródła poezji, [w:] Za progiem wyboru. Warszawa 1969, s. 29.
20 Por. A. Buck, Nie chcieli być „przedszkolem poetyckim”, „Nowy Medyk” I979 nr 16; tenże: Mimo wszystko – tygiel, [w:] A. Buck, Czasopisma literackie młodych 1944-1972. Szkice. Zielona Góra 1992. Por. też. hasło: Orientacja Poetycka Hybrydy, [w:] Ewa Gębicka, Grupy literackie w Polsce 1945-1989, s. 217-141.
21 Por. (K.G.) [...] o młodej literaturze, „Orientacja” 1967 grudzień, s. 3-4.
22 Ustalenia A.K. Waśkiewicza. Formy obecności..., s. 50.
23 Ibidem, s. 25.
24 J. Kwiatkowski, Przestańcie mówić jakimś sztucznym basem, [w:] tenże. Remont pegazów. Szkice i felietony. Warszawa 1969, s. 281-282.
25 Kalendarium imprez: Ewa M. Kronika „Orientacji” 1960-1972, [w:] „Orientacja”. Suple ment do 12 numerów, Warszawa 1973.
26 Por. A. Zagajewski, op. cit.
27 J. Leszin, Kim jesteśmy, „Widzenia” 1960 (nr 1), s. 1.
28 K. Gąsiorowski, Koniec czarnego poloneza, „Kultura” 1966, nr 41, s. 4.
29 S. Barańczak. Nieufni i zadufani, Wrocław 1971.
30 Por. wypowiedź Wiesława Sandurskiego („Kultura” 1964, nr 14).