Inny, obcy, odmienny - libertyn

Problematyka ludzkiej odmienności, a co się za tym kryje, ucieczki przed zbiorowością i jej regułami dotyczy najdawniejszych czasów. Człowiek, który stoi w opozycji do świata, budzi ciekawość i lęk. Zdaje sobie wszak sprawę z istnienia akceptowanego przez większość porządku rzeczy, żyje w nim przez określony czas, ale ostatecznie decyduje się na wyjście poza jego obręb. Do tej pory jedyna i przez to modelowa rzeczywistość nie spełniła jego oczekiwań. Zamiast niej wybierze więc siebie.

Kiedy zaczyna uważać swoje pragnienia za nadrzędne, a są one do tego jeszcze sprzeczne z obowiązującymi powszechnie zasadami społecznymi, zmuszony jest do ich złamania. W konsekwencji zostanie usunięty ze znanego mu środowiska. Nie jest już „jednym z wielu”, zmienia się w „obcego”, a tym samym we wroga. Pojęcie to przywołuje na myśl negatywne skojarzenia. Zwykło się mówić w ten sposób o osobliwym nieznajomym, którego nie można zrozumieć. „Obcy” definiowany jest przez wszystkie słowniki języka polskiego w podobnym tonie. To osoba „nienależąca do jakiegoś kręgu osób, spraw, rzeczy”1, czy też osoba, która „pochodzi spoza określonej grupy, środowiska, rodziny”2.

„Obcy”, którzy wykazują się zbyt daleko idącą autonomią, budują dystans między sobą a resztą społeczeństwa. Moment przekroczenia granicy oddzielającej znany i bezpieczny świat od obcego jest przełomowy. Uwidacznia się tutaj pewna subtelna, acz znacząca różnica. O ile „obcy” przekracza tę drogę bezpowrotnie i na zawsze, tak „innemu” przypisywany jest pewien margines wyboru. „Inny” bądź „odmienny” nie zostaje wykluczony ze świata obiektywnego. Według Doroszewskiego termin „odznacza się cechami różniącymi daną rzecz czy osobę od innej; to inaczej różność, odrębność i odmienność”3.

Przez wielu za synonim obu określeń uważane jest pojęcie libertynizmu tudzież libertyna. Entuzjastów życia doczesnego traktowano jak wynaturzonych odszczepieńców. Nazywano ich bezwstydnikami, rozpustnikami, lubieżnikami i hulakami na tyle skutecznie, że również współcześnie określenia te są przywoływane podczas dysput o naturze libertynów. Na pytanie o to, czy oni sami odpowiedzialni są za taki stanu rzeczy, nie należy odpowiadać nazbyt pochopnie. Celem niniejszego artykułu będzie próba analizy powstania, ewolucji i przemian znaczenia definicji, co pozwoli na jej właściwe zrozumienie.

Idee libertynizmu na przestrzeni lat ulegały wielu przekształceniom. Część z nich szybko odeszła na boczny tor, została zapomniana lub wyparta przez bardziej kontrowersyjne koncepcje. Z kolei inne nurty integrowały się i zespalały, po to tylko, aby za moment stworzyć całkowicie niezależne od siebie bieguny4.

Chociaż termin jest charakterystyczny dla większości państw Europy Zachodniej, to jednak nigdy nie zachował jednolitej, usankcjonowanej formy. Stało się to przyczyną traktowania go jako pewnego rodzaju „worka bez dna”, do którego swoje poglądy i „poglądziki” wrzucali różnego typu myśliciele, filozofowie, pisarze czy wreszcie rządni sensacji podżegacze. Toteż, nie bacząc na to, że fundamenty libertynizmu w rzeczywistości nie mają nic wspólnego z obyczajowo-moralnymi skandalami, traktuje się je jako dodatek np. do barwnych XVIII-wiecznych opowiadań o losach bezpruderyjnych Francuzów.
DZIEJE LIBERTYNIZMU
Demaskacja rzeczywistego oblicza libertyna niemożliwa jest bez osadzenia go na kartach historii. W związku z tym podróż do świata nasyconego po trosze filozofią, historią, erotyką i religią, rozpocznie się w starożytności, nabierze prędkości w kolejnych epokach i rozkwitnie w dobie oświecenia.

Od początków działalności libertyni zadawali pytania. Pytali o prawa wobec religii, Boga i człowieka. Czerpali z wiedzy starożytnych filozofów, zwłaszcza z nauk Epikura, Demokryta i Lukrecjusza5. Dzieło ostatniego z nich, De rerum natura (O naturze wszechrzeczy) towarzyszyło nurtowi głównie w początkowych etapach jego działalności. Szczególnym uznaniem cieszyło się założenie odrzucające istnienie jakiegokolwiek związku pomiędzy doktrynami Kościoła a etyką. Wraz z ciałem człowieka, umiera także dusza, gdyż wywiązuje się między nimi ścisła zależność. Życie pozagrobowe nie istnieje, dlatego należy wykorzystać doczesność jak najlepiej. Lukrecjusz pisze w swoim poemacie6:

Teraz powiadam, że duch i dusza związane są wzajem

Jak najmocniej, i jedna z nich obu substancja powstaje;

Lecz głową dla całości jest rozum, który zwany

Duchem, umysłem, rząd w nas sprawuje nieustanny.

Jego cała siedziba w środku się, w piersi mieści […]

Ten wywód już tłumaczy, że równie duch, jak dusza,

Cielesnej są natury; bo jeśli w ruch wprawiają

Członki, ze snu nas budzą, kształt twarzy odmieniają,

Jeśli całym człowiekiem kierują, jak sternik okrętem […]


Filozofia antyczna fascynowała libertynów także z uwagi na tematykę ontologiczno-kosmogoniczną. Skrupulatnie badano ówczesne hipotezy powstania świata częstokroć po to, aby obalić lub wytknąć niedoskonałości rzeczywistości, w której przyszło im żyć. Kluczowym celem było poszukiwanie najbardziej wartościowego dobra, czyli szczęścia. Owo szczęście, które tak trwale połączyło epikurejczyków z libertynami polegało na odnalezieniu właściwego miejsca we wszechświecie oraz na celebrowaniu przyjemności cielesnych i intelektualnych. Osiągnięcie takiego stanu ducha pozwalało na uzyskanie wewnętrznego spokoju. Z drugiej strony, nazbyt gorliwe wypełnianie postanowień mogło sprowadzić na drogę skrajnego hedonizmu. Co zresztą miało miejsce wraz z upływem lat…

Nie mniej intensywnych inspiracji należy doszukiwać się w następnej epoce. Średniowieczny libertyn to człowiek mający całkowicie odmienne od powszechnie panujących poglądy. Zmierzał do uzyskania całkowitej wolności i niezależności od chrześcijańskich nakazów i w ogóle tradycji jakichkolwiek religii7. Rozumienie to zgodne jest z jego łacińską etymologią libertinus, czyli „wyzwoleniec”. W XVI wieku dochodziło do coraz powszechniejszych konfliktów religijnych, między katolikami a protestantami. Nie dziwi wobec tego fakt narodzin nowego prądu. To wtedy po raz pierwszy termin ten pojawił się w druku. W 1547 roku Jan Kalwin potępił w swojej publikacji, pt. Instructio adversus fanaticam et furio sam sec tam libertinorum, qui spirituales vocant członków niderlandzkiej sekty protestanckiej, określając ją mianem sectam libertinorum8.

Wówczas libertynami nazywano również sympatyków Williama Ockhama, nominalizmu franciszkańskiego filozofa. Do najważniejszych założycieli i prekursorów tego odłamu należało trzech Niderlandczyków: Quintin, Pockes i Ruffi9. Ich główną zasadą stał się pogląd, jakoby Bóg zaplanował wszelkie ludzkie poczynania. Stąd wysunięto wniosek o niemożliwości istnienia grzechu. Ważniejsze od dywagacji na temat różnicy między dobrem a złem było zjednoczenie się z Bogiem. Ponieważ jedynie wstawiennictwo Stwórcy gwarantowało osiągnięcie całkowitej, duchowej wolności. Pomimo kilku kontrowersyjnych poglądów, jak np. wystąpienie przeciwko obiektywizacji praw moralnych, istotnym faktem było trwanie niderlandzkich libertynów w sferze sacrum10. Pewnego rodzaju zależność między „obcym” a sferą sacrum zauważył Zbigniew Benedyktowicz, pisząc: „Doświadczenie obcości wykazuje zasadnicze podobieństwo do struktury doświadczenia i przeżycia sacrum”11.

Libertyni zwracali szczególną uwagę właśnie na łączenie się sfery sacrum i profanum. Średniowieczni przedstawiciele nurtu wychowali się w środowisku dominacji skostniałej doktryny chrześcijańskiej, która opanowała także obszar życia codziennego. Znali podział św. Augusta na walczące ze sobą „Państwo Boże” (civitas Dei) i „Państwo Ziemskie” (civitas terrena), ale byli równocześnie świadkami postępującego moralnego upadku Kościoła. Wobec tego na porządku dziennym były publikacje chociażby na temat rozwiązłości duchownych. Mieszanie się sfer świeckiej ze świętą będzie towarzyszyło libertynizmowi aż do XVIII wieku.

Ostatnie lata XVI wieku przynoszą zmiany w definiowaniu pojęcia. Od tej pory libertynizm zaczyna być rozumiany w kategoriach człowieka wyzwolonego nie tylko od norm religijnych, ale też obyczajowych. Zdobyta w wielu dziedzinach nauki wiedza pozwoliła na rozszerzenie aktywności. Ekspansja znaczenia objęła w podobny sposób wiek XVII. Wtedy niespiesznie, acz sukcesywnie zaczęło ono nabierać negatywnego wydźwięku12.

XVII-wieczny libertyn przypomina wielobarwną mozaikę. W całej swojej różnorodności, nie był odbierany jeszcze, a przynajmniej nie w znaczącej mierze, jako osoba skrajnie zdemoralizowana. Śladów barokowo-oświeceniowego nurtu można się dopatrywać w elementach szeroko rozumianej filozofii, religii, literatury i obyczajów. Bogdan Banasiak podsumowuje ten czas słowami:

Libertynizm w XVII wieku jest krytyczny, ale nie radykalny, antyklerykalny, ale nie ateistyczny, swobodny, ale nie rozpustny, niekiedy bardziej stoicki, ale nie epikurejski, a już z pewnością nie hedonistyczny, antyscholastyczny, ale niekoniecznie antyreligijny, sceptyczny, ale nie wojujący. Jest ostrożny i wyważony, odrzuca nauki tajemne i podkreśla rolę rozumu, kwestionuje katolicko-feudalny ideał życia i tradycyjną obrzędowość
13.

Na przełomie XVII i XVIII wieku pojęcie tłumaczono na dwóch płaszczyznach. W pierwszej, tradycyjnej libertyn odrzucał jedynie zakazy i ograniczenia kościelne, dopiero później zaczyna negować inne normy, np. moralne, społeczne i polityczne14.

W XVIII wieku filozoficzne korzenie libertynizmu straciły na znaczeniu. Umocnił się indywidualizm i skrajnie rozumiany hedonizm, a prawdziwego libertyna trudno było odróżnić od zwykłego bezwstydnika. Termin był coraz częściej nadużywany, a określenie kogoś tym mianem mogło oznaczać nawet obelgę. Czynników, które spowodowały aż tak ogromną jego degradację, było kilka. Decydujący okazał się nasilający od wielu lat spadek stopnia moralności wśród społeczeństwa, utrata wpływów kościoła oraz rozpowszechnienie literatury o tematyce propagującej modny wówczas „libertyńsko-hulaszczy” tryb życia.

Początkiem schyłku nurtu stała się działalność Markiza de Sade’a. Rolą autora Justyny nie było podsumowanie nurtu, ale ukazanie jego krańcowego oblicza. Libertyn w wyobrażeniu Sade’a podważa i przekracza wszelkie istniejące do tej pory granice człowieczeństwa. Erotykę zestawia z agresją, miłość z patologią, a rozkosz i pożądanie ze zbrodnią.

Ostatecznie rozwój nurtu zahamowała Wielka Rewolucja Francuska.

CO POZOSTAŁO Z IDEI?
Jak wspomniano we wstępie, pojęcie libertynizmu zawiera w sobie kilka obszarów znaczeniowych. Niemniej jednak można wyróżnić dwie wiodące koncepcje. Różnica między nimi ujawnia się przede wszystkim w sferze filozoficzno-światopoglądowej. Pierwotny lub klasyczny libertynizm prezentuje się jako jednolita i ukształtowana w średniowieczu idea. Podstawą jej myślowej bazy jest dążenie do życia pozbawionego opresji. Realizuje się pojęciowo przy udziale pewnych antycznych kierunków (epikureizm, umiarkowany hedonizm i indywidualizm).

Natomiast drugi odłam, implikując część cech pierwotnego, odżegnuje się od jego prymarnych założeń i tworzy odrębną postać. Nie ma w nim tak wiele miejsca na filozoficzne założenia. To radykalny libertynizm, który definitywnie i częstokroć brutalnie demaskuje rzeczywistość. Przy czym nie zniekształca jej ani nie ulepsza. Odbija podobnie jak lustro to, co znajduje się pod pozornymi tylko barierami. Libertyni zastanawiają się nad czynnikami sprawczymi, które decydują o tym, że ludzie wybierają zło. Decydują się na ukazanie zwierzęcej natury człowieka, aby tym samym ujawnić jego krytyczne oblicze.

Libertynizm nie jest tak odległy współczesnemu człowiekowi, jak mogłoby się na pozór wydawać. Przeciwnie. Człowiek od zawsze poszukiwał indywidualnej drogi, protestował przeciwko uciskom i ograniczeniom jego praw. Dziś rozwijające się społeczeństwa, tworzą jedynie przeobrażone modele dawnego zniewolenia15. To poniekąd nowe odsłony dawnych problemów politycznych, administracyjnych i socjalnych.

Stąd też można pokusić się o twierdzenie, że libertynizm wpisany jest w naturę powstania człowieka, który rodzi się obdarzony niezależnością16. W procesie socjalizacji zmuszony jest do wyzbycia się pewnych cech, aby sam nie był uważany za „odmieńca”. Ma dwie możliwości wyboru: dopasowania się do powszechnie panujących zasad. Przy czym musi uwzględnić odrzucenie części własnych ideałów. Może też zostać libertynem i próbować powalczyć o siebie, narażając się pierwszej, dużo liczniejszej grupie.

Esencją nurtu jest ciągłe dążenie do człowieczeństwa17. Libertyn, jeśli zostanie odarty ze swoich historycznych korzeni i współczesnego, stereotypowego sposobu myślenia, okaże się człowiekiem poszukującym dla siebie czegoś wyjątkowego. Przekraczanie granic, zwłaszcza obyczajowych jest jednym ze środków koniecznych do zdobycia tego nadrzędnego przecież celu. De facto wolnomyślicielom nie udaje się go w pełni zrealizować. Odejście bowiem od wszystkich tworzących człowieka konwencji jest niemożliwe. Pytanie o to, czy przez próbę odrzucenia norm kształtujących człowieka można zyskać wolność, czy raczej pustkę, pozostaje otwarte.

1 Uniwersalny Słownik Języka Polskiego, red. S. Dubisz, Warszawa 2003, s. 10.
2 Praktyczny Słownik Współczesnej Polszczyzny, red. H. Zgółkowa, Poznań 1988, s. 435-436.
3 Słownik Języka Polskiego, red. W. Doroszewski, Warszawa 1963 s. 215.
4 C. Reichler, L’age Libertin, Paryż 1987, s. 30-47.
5 G. Reale, Historia filozofii starożytnej, Warszawa 1997, s. 154-163.
6 T. Lucretius Carus, O naturze wszechrzeczy, tłum. E. Szymański, Kraków 1957, s. 88.
7 B. Banasiak, Integralna potworność, Markiz de Sade – filozofia libertynizmu, czyli konsekwencje „śmierci Boga”, Łódź–Wrocław
2006, s. 95.
8 J. Snopek, Objawienie i Oświecenie: z dziejów libertynizmu, Wrocław 1986, s. 6.
9 Tamże, s. 6.
10 J. Tazbir, Z dziejów pojęcia „libertyn”, [w:] Studia z dziejów kultury i ideologii, red. R. Heck, Wrocław 1968, s. 197-203.
11 Z. Benedyktowicz, Portrety obcego. Od stereotypu do symbolu, Kraków 2000, s. 192.
12 J. Tazbir, dz. cyt., s. 195.
13 B. Banasiak, dz. cyt., s. 95.
14 Tamże, s. 97.
15 J. Starobinski, Wynalezienie wolności 1700-1789, tłum. M. Ochab, Gdańsk 2006, s. 13-17.
16 Tamże, s. 25-84.
17 C. Reichler, dz. cyt., s. 25-39.

Katarzyna Kaszewska