Wielkie otwarcie

Należało upamiętnić ten moment. Wszyscy wyszli, aby uwiecznić go na zdjęciu. Stoją niczym kukiełki – ustawione, zastygłe. Nawet swobodna postawa chłopca wydaje się wyreżyserowana. Szprotawski rynek znieruchomiał. 1924 rok. Obrazek niczym z filmu Kochaj albo rzuć. Zamiast traktora – samochód, zamiast telewizora – no cóż… Cała Cukiernia i Kawiarnia Oskara Franka. Na twarzach bohaterów rysuje się zadowolenie i duma. Udawana naturalność zachęca przyszłych klientów do odwiedzenia nowo powstałego miejsca.
Zastanawiające jest tylko jedno. Czy mieli oni świadomość istnienia dziewiątego statysty? Bacznego obserwatora, który zdziwiony widowiskiem na dole postanowił zaspokoić swoją ciekawość? Może i mieszkańca kamienicy, który znużony po wielomiesięcznych remontach w końcu może otworzyć okno. Koniec z hukiem, stukaniem i dudnieniem. Można odetchnąć spokojnie. Nie, na dole kolejne przedstawienie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Daria Wolanin