Start Prezentacje

Prezentacje

Wszystko jest w porządku, a także na odwrót

Maryna Mazur

Pierwsze, zmysłowe wrażenia jakich dostarczają prace Maryny Mazur dotyczą walorów czystop lastycznych realizowanych przez nią obrazów i grafik. Ich wizualna strona sprowadza się najczęściej do intrygujących, geometrycznych kształtów o zróżnicowanych barwach, atakujących wzrok oglądającego. Już po chwili jednak estetyczny aspekt zaczyna ustępować warstwie znaczeniowej, stanowiącej istotę tych przedstawień. Źródłem inspiracji i tematem wiodącym dzieł artystki jest współczesna architektura sakralna.Jakże inna od tej sprzed wieków, kiedy budowniczym świątyń przyświecało dążenie do uzyskania niemalże absolutnego piękna formy. Dawne budowle nadal silnie działają na ludzką wyobraźnię. Zawierają w swojej bryle tajemnicę, metafizykę i przede wszystkim sacrum…

Więcej…

 

Maryna Mazur

Ur. 5.04.1982, Pińczów. Wydział Artystyczny Uniwersytetu Zielonogórskiego; 2005 dyplom w pracowni wklęsłodruku prof. Tadeusza Jackowskiego. Akademia Sztuk Pięknych (obecnie UA) Poznań; 2010 dyplom z wyróżnieniem w pracowni wklęsłodruku prof. Piotra Szurka. Obecnie asystentka w Pracowni Druku Wypukłego i Wklęsłego w Instytucie Sztuk Wizualnych na Uniwersytecie Zielonogórskim w Zielonej Górze oraz laborantka w III Pracowni Grafiki (Druk Wklęsły) na Wydziale Grafiki i Komunikacji Wizualnej Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu.

Więcej…

 

Jarosław Jeschke (artykuł)

Malarstwo Jarosława Jeschke wynika z bezustannej obserwacji świata, czasem widzianego bezpośrednio, czasem zapośredniczonego. Zacierająca się granica pomiędzy tym, co ujrzane „na własne oczy” a tym, co zobaczone dzięki reprdukcjom, jest dziś naszym doznaniem permanentnym. Nie chcemy już nawet wiedzieć, albo niejesteśmy w stanie orzec, co widzieliśmy „naprawdę”, jeśli to określenie ma jeszcze dziś jakiś sens. Ważniejsze jest jednak być może, CO widzimy i w jakim stopniu potrafimy zobaczyć sensy.

Pierwsze duże cykle Jeschke, to malowane z natury fasady bloków, garaży, fragmenty osielowej zabudowy, samochody. Choć uproszczone, poddane rygorowi geometrii, miały jednocześnie„wedutowe” uszczegółowienie. Mogły przedstawiać fragmenty każdego modernistycznego osiedla, a jednak były konkretnymi pejzażami. Kolejne grupy obrazów coraz częściej miały za punkt wyjścia zdjęcie, kadr z filmu, jak prace dotczące Stanu Wojennego. Stopniowo uwaga artystyprzesuwała się w stronę skal skrajnych – z jednej strony cykl przedstawiający wybuchy (wulkanów i bomb atomowych), z drugiej zróżnicowane formy mikroorganizmów. Jeschke od pewnego momentu coraz częściej odnosi się do świata natury, za każdym razem pozostającym (choć niezawsze wprost) w bezpośredniej relacji z człowiekiem. Pasożyty, bakterie, porosty, formy niedostrzegalne, niezbędne, ale też destrukcyjne, podobnie, jak nader widzialne wulkany.

W ostatnim czasie refleksja nad formami styku czy może raczej starcia człowieka z biologicznym otoczeniem, zaczęła być dominującym sensem malarstwa Jeschke. Nie ma złudzeń, to przestrzeń walki, zniszczenia, cierpienia. Porozumienie nie jest możliwe.

Spokój pojawia się w tych obrazach tylko wtedy, gdy osoby dramatu występują oddzielnie.

Mikroorganizmy tworzą eleganckie struktury, podkreślone stonowaną barwą. Dymy wulkanicznych wybuchów tworzą wyrafinowane formy, estetyczne znaki, podobnie jak grzyby bomb. Jedne naturalne, drugie sztuczne, choć bazującena własnościach naszego świata, oba śmiercionośne. Dramat dzieje się poza kadrem obrazu. Spokój jest złudny.

Jeschke, choć maluje długimi cyklami, potrafi jednak co jakiś czas zrobić odskok od aktualnie badanych kwestii, zawsze jednak jest to kolejna próba zbadania możliwości własnego warsztatu.Ten artysta wierzy w malarstwo jako medium mogące powiedzieć coś istotnego o naszej współczesności. Przez pryzmat antynomicznych zjawisk nie diagnozuje i nie ocenia – jest tylko opisywaczem, ilustratorem, może też trochę tłumaczem świata. Przetwarza przedstawienia, dając im nowe życie, bo nowe sensy. Mam przy tym wrażenie, że swoją pracowitością, doskonaleniem warsztatu, widocznymw kolejnych pracach, sygnalizuje, że to ciągle początek, rozpęd, dobra prędkość, ale nie ostateczna. W tej twórczości ciągle może zdarzyć się wszystko.

Artykuł przedrukowany za zgodą autora z dwumiesięcznika „Punkt" *3 (Gazeta Malarzy i Poetów)
Wojciech Kozłowski
 

Jarosław Jeschke

Ur. 10.03.1977 w Kożuchowie. 1999-2004 studia: Uniwersytet Zielonogórski, Wydział Artystyczny, kierunek: malarstwo, praca dyplomowa zrealizowana w pracowni malarstwa prof. Stanisława Kortyki w 2004 roku. Mieszka i pracuje w Zielonej Górze.

Wystawy zbiorowe:
2011: Przybysze i Tubylcy BWA Zielona Góra, Krzywy Komin Fundacja Salony, Zielona Góra; 2010: Opowiedz mi o tym galeria Arttrakt, Wrocław, XXIII Festiwal Polskiego Malarstwa Współczesnego, Zamek Książąt Pomorskich, Szczecin, Grusse aus Zielona Góra Museum Junge Kunst, Frankfurt (Oder), Junge Malerei aus Polen Stadtgalerie, Neu-Isenburg; 2009: Lato w mieście Galeria Klimy Bocheńskiej, Warszawa, Junge Polnische Malerei. Młode Malarstwo Polskie Bestregarts, Frankfurt nad Menem, A letter from faraway Roxy Art House – The Bowery (tower), Edynburg, Kto mnie słyszy? Nic nie widzę Galeria Studio, Warszawa; 2008: Marian Szpakowski – kontynuacja galeria Nowy Wiek, Zielona Góra, Rybie oko V Biennale sztuki młodych, Galeria Bałtycka, Słupsk; 2007: Inspiring Humanity, Artspace Gallery, Edynburg, Szkocja, Idolatrie, Galeria Klimy Bocheńskiej, Warszawa, Betonowe dziedzictwo. Od Corbusiera do blokersów, Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Warszawa, Jeżeli jeszcze nie umarli to pewnie jeszcze żyją, Bałtycka Galeria Sztuki Współczesnej, Słupsk, Król smalcu Galeria Szewska 36, Wrocław, Dni Sztuki Współczesnej Galeria Stara Winiarnia, Zielona Góra; 2006: Rybie oko IV Biennale Sztuki Młodych, Galeria Bałtycka, Słupsk, Obraz Roku 2005, Hotel Europejski, Warszawa; 2005: Obraz Roku 2004, Pałac Królikarnia, Warszawa, Tęsknota za malarstwem Galeria Stara Winiarnia, Zielona Góra, Tęsknota za malarstwem Galeria Szyperska, Galeria Pies, Poznań; 2003: I cóż że ze Szwecji Galeria PWW Zielona Góra, Na wakacjach się nie umiera (You Don’t Die On Holiday) Art Gallery Dymlingen, Jönköping (Szwecja), Wystawa dla podróżnych – Dworzec PKP Zielona Góra.

Wystawy indywidualne:
2012: Żelazny Fundacja Salony, Zielona Góra; 2011: Żelazny Laboratorium Sztuki, Wozownia, Toruń; 2009: Principium Art Agenda Nova, Kraków; 2008: Identyczny z Naturalnym MOA ART, SPOT, Poznań; 2006: 9772 BWA , Zielona Góra, Osiedle słoneczne (z Tomkiem Kopcewiczem), Galeria Klimy Bocheńskiej, Warszawa, OBRAZY , Galeria Pies, Poznań; 2004: Obrazy z wielkiej płyty wystawa podyplomowa Galeria Stara Winiarnia, Zielona Góra.
 

Dramaturgia papieru

W bogatym i zróżnicowanym dorobku twórczym Agaty Buchalik-Drzyzgi szczególne miejsce zajmują prace powstałe z ręcznie czerpanego papieru. Artystka „odkryła“ to medium dla siebie w roku 1992 na plenerze plastycznym w Buku, mając już wówczas za sobą liczne doświadczenia na polu grafiki, rysunku, malarstwa oraz tkaniny unikatowej. Pierwsze próby wiązały się przede wszystkim z poznaniem specyfiki własnoręcznej produkcji papierowego tworzywa. Niczym czeladnik w starej papierni zgłębiała tajniki sporządzanioa masy celulozowej, dodając do niej rozmaite komponenty. Czasem była to preparowana kora z egzotycznego krzewu kozo, niekiedy rodzimy tatarak, płatki kwiatów, mielone liście drzew. Nauczyła się formować i odsączać uzyskaną mieszaninę, która po wysuszeniu stawała się deli- katnym, papierowym opłatkiem. A właściwie gotowym już obrazem uzyskanym bez udziału farb. Mógł on funkcjonować jako samoistne, skończone dzieło lub też jako elementy większej kompozycji.

Więcej…

 
Więcej artykułów…