Start Prezentacje Hilary Gwizdała

Hilary Gwizdała

Urodził się 15 kwietnia 1916 r. w Koźminie Wielkopolskim. Dzieciństwo i młodość spędził w Poznaniu, gdzie podejmował się dorywczych zajęć zarobkowych oraz pracował jako muzyk grający na fortepianie oraz skrzypcach. Uprawiał boks i lekkoatletykę.

W latach 1946-1948 studiował w poznańskim Instytucie Sztuk Pięknych (późniejszej Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Poznaniu), by następnie kontynuować naukę na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, gdzie w 1954 r. uzyskał dyplom w pracowni prof. Jana Cybisa. W tym czasie wystawiał swoje prace w warszawskiej Zachęcie. Po studiach pracował jako nauczyciel wychowania plastycznego i muzyki w Pruszkowie pod Warszawą, gdzie mieszkał z rodziną. W wyniku rozpadu związku małżeńskiego, pod koniec 1966 r. przyjechał do Zielonej Góry, szybko stając się ważną postacią lokalnego środowiska artystycznego. Wstąpił do Zielonogórskiego Okręgu ZPAP, zaś w maju 1967 r. w salonie BWA została zorganizowana pierwsza indywidualna wystawa jego dzieł. Od 1972 r. artysta był nieprzerwanie uczestnikiem corocznych odsłon Salonu Jesiennego BWA, gdzie zdobywał liczne wyróżnienia. W 1979 r. ówczesny dyrektor Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej, dr Grzegorz Chmielewski, dokonał pierwszych zakupów prac, które stały się podstawą do stworzenia galerii autorskiej H. Gwizdały w zielonogórskiej książnicy. Artysta tworzył obrazy w tradycji polskiego koloryzmu, przedstawiając na nich miasto, jego zakątki, zabytki i otaczającą je zieleń. Nazywano go nadwornym malarzem Zielonej Góry, choć jego płótna to również martwe natury i portrety, a także przedstawienia miasteczek dzisiejszego województwa lubuskiego powstałe w czasie wyjazdów plenerowych. W 1989 r. z powodu złego stanu zdrowia zamieszkał w Domu Pomocy Społecznej dla Kombatantów im. Jana Lembasa w Zielonej Górze. Był aktywny, starał się nadal tworzyć. Hilary Gwizdała zmarł 4 lutego 1991 r. w Zielonej Górze, pochowany został w Pruszkowie. Największą kolekcję prac Gwizdały posiada Muzeum Ziemi Lubuskiej, drugi co do wielkości zbiór jest własnością WiMBP w Zielonej Górze.

[...] Malarstwo Hilarego Gwizdały jest sztuką. To truistyczne stwierdzenie jest konieczne dla podkreślenia, że widoki i pejzaże urbanistyczne artysty nie są werystyczną kopią zielonogórskich uliczek i zaułków. Nawet nieistotne z punktu widzenia architektury budowle i ich fragmenty w obrazach Mistrza Hilarego nabierają innego wymiaru, podniesione zostają do rangi sztuki. Decydują o tym talent malarza i plastyczne wartości jego płócien. Zielona Góra w malarstwie Hilarego Gwizdały jest więc jego własną Zieloną Górą. Jest po części Zieloną Górą, a po części miastem z kolorowej bajki. Rozpoznajemy budynki, ulice, place, ale w rzeczywistości one tak nie istnieją. W widokach artysty ich skala kolorystyczna jest bogatsza, architektura często bardziej monumentalna. I nawet jeżeli w rozmowach z przyjaciółmi Hilary twierdzi, że tak właśnie widzi nasze miasto – nie wierzymy Mu, on je tak tworzy. [...] Zielona Góra zaciągnęła wobec Mistrza Hilarego dług wdzięczności. Nikt przecież tak jak On nie utrwalił na płaszczyźnie płócien jej widoków oraz portretów ludzi tu żyjących i działających.
Grzegorz Chmielewski, Wstęp, [w:] Zielona Góra. Ludzie i miasto Hilarego Gwizdały w malarstwie, Zielona Góra 1979.

Zjawisko wódki jest ciekawe
Warto poświęcić mu rozprawę
[...]
Nad litrem z osowiałą twarzą
Zasiedli bracia Karamazow

To motto z Traktatu moralnego Miłosza do wiersza z tomiku Tadeusza Sojki. Do pracowni-mieszkania Hilarego Gwizdały przy ul. Sowińskiego, z każdego miejsca było blisko. Przychodzili nie tylko przyjaciele:

aby wesołą długą fetą
czcić z gospodarzem wiarę w ludzi
tak długo aż się sam obudzi
poklnie, pomruczy i nie wytrwa
wyśle któregoś po pół litra

To fragment wiersza Sojki, Okna w Niebo. Hirek wypisał dla mnie dedykację: „W dowód serdecznego koleżeństwa Kochanemu Jasiowi Hirek. Zielona Góra 30 I 90”. Tadeusz Sojka był w sensie współczesnym menadżerem Gwizdały, a ponadto serdecznym opiekunem. Bronił Go przed bohemą artystyczną i literacko-dziennikarską. To był także głos skierowany do mnie. Zapadł mi do serca ten gest rozsądku. Odwiedziłem Hirka raz i drugi. Przy trzeciej suchej wizycie: „Jasiu pośpiesz się po ćwiartkę, bo jakoś nie ma serdecznej rozmowy”. A gdy byłem już przy drzwiach: „Przynieś pół litra, po co masz dwa razy chodzić”. Potem Hirek zapowiedział, że zrobi mi portret: „Siedź spokojnie”. „Czy mogę się położyć?”. „Tak, ale twarzą do mnie”. Gdy się obudziłem, rysunek był gotowy. Mam to dziełko, bardzo mnie wzrusza i jakoś nie mam wyrzutów sumienia. Pamiętam wypisane na ścianie: „To sztuka zgnębić siebie i nie iść na dno”. Pamiętam kącik ze sztalugami, widzę ślepą ścianę tuż za oknem i słyszę głos Hirka: „Najlepsze są te ciężkie granatowe, nie lubię gładkich białych”. Jest takie zdjęcie Henia Ankiewicza, jak z wysoka polewa rząd, niestety, przeźroczystych kieliszków. Pamiętam kirem malowany przez wiele miesięcy portret Klema. Gdy bił dzwon u Świętej Jadwigi, słyszał: „Klem Klem Klem”. Hilary Gwizdała, kolorysta, pozostawił nam nie tylko landrynkowy obraz miasta, jego panoramę, ale także mniej znane zaułki i brzydotę kamieniczek w lecie i zimie. Miasto, które autentycznie Go przytuliło i poważało. Może za credo: „Wolę gorsze żarcie, aniżeli robić plansze”.
Jan Muszyński, Jesienna wizyta u znajomych i przyjaciół. Lubuska Plastyka w zbiorach Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki im C. Norwida w Zielonej Górze, „Pro Libris” 2010, nr 1, s. 85.

[...] wszystko co najwartościowsze w jego twórczości, powstało w Zielonej Górze, w starym ciasnym mieszkaniu na poddaszu domu przy ul. Gen. Sowińskiego. [...] Wybierając Zieloną Górę jako swoje miejsce na ziemi, zerwał jednocześnie wszystkie mosty łączące go z Warszawą, z etatem nauczyciela rysunków w podwarszawskiej szkole, nawet z rodziną. [...] W tym pokoiku, gdzie miał tylko starą poniemiecką kanapę, maszynkę elektryczną i patelnię, zaczął malować naprawdę — żeby udowodnić, iż jest artystą. Jeszcze raz rozpoczął swoje życie od nowa, z „malarza niedzielnego” stawał się artystą z krwi i kości. Malowanie stało się stopniowo jego piękną chorobą, radosnym stanem niewolnictwa. Kiedy na krótko wychodził z mieszkania i kręcił się po starówce czuł, że wrasta w ten nowy dla siebie pejzaż, w te zaułki, fasady kamieniczek. Dostrzegał to, czego inni nie widzieli. Żył malowaniem, myślał kolorem i obrazem. [...]
Henryk Ankiewicz, Przechadzki Zielonogórskie, Lubuskie Towarzystwo Naukowe, Zielona Góra 1992, s. 95-96.

Zielona Góra w twórczości malarza jest jego osobistą oryginalną wizją. Przypomina miasto z kolorowego snu. Potrafił dostrzec to, czego inni nie widzieli. Oglądającym wydaje się, że rozpoznają wyobrażone na płótnach miejsca, ale faktycznie wyglądają one inaczej. W pejzażach wykreowana zielonogórska rzeczywistość jest przeważnie znacznie weselsza i barwna. Artysta wypracował własny rozpoznawalny styl malowania, wyróżniający się wyrazistą kolorystyką, przebijającą spod warstw światła — bieli oraz wibrującą fakturą uzyskaną poprzez gwałtowne ruchy pędzla. Nie wiadomo dokładnie, ile powstało widoków Zielonej Góry. Niektóre z nich posiadają dziś wartość dokumentalną. Większość trafiła do rąk prywatnych. To była miara popularności, nazywana go „nadwornym malarzem” Zielonej Góry. Twórca uwieczniał również inne miejscowości Ziemi Lubuskiej. Chętnie bywał w Łagowie, Sławie Śląskiej, Niesulicach czy Świebodzinie, zaglądał czasem do Gorzowa i Międzyrzecza. Gwizdała tworzył też martwe natury. Ich cichymi bohaterami są prozaiczne przedmioty z najbliższego otoczenia. Sprezentowany radziecki samowar na prąd, fotel rozkładany typu „amerykanka”, butelki oraz zakurzony filodendron monstera (roślina ta przewija się wielokrotnie na obrazach Gwizdały, podobnie jak fikus jest obecny w dziełach Nachta-Samborskiego). Czasem pojawiał się na nich kot lub synogarlice, które dokarmiał na parapecie okna. Na zamówienie robił portrety. Kolegów uwieczniał gratisowo. Portretował między innymi: Henryka Ankiewicza, Zdzisława Grudnia, Ryszarda Rowińskiego, Mieczysława Turskiego, Michała Kaziowa, Halinę Lubicz.
Leszek Kania, Hilary Gwizdała – odcienie życia, [w:] Hilary Gwizdała 1916-1991. Wystawa z okazji 100. rocznicy urodzin Artysty, Zielona Góra 2016, s. 11.