Start Prezentacje Artystka spełniona

Artystka spełniona

Znamy się od 30 lat. Prowadząc galerię BWA w Gorzowie, mój kontakt z artystami, zwłaszcza województwa lubuskiego, był oczywisty.  Tak poznałem Agatę, jedną z najbardziej aktywnych artystek Zielonej Góry. Doroczne przeglądy plastyki lubuskiej, plenery tkackie Art Stilon, potem Biennale Sztuki Sakralnej, prezentacje środowiska plastycznego w kraju i za granicą – wszędzie tu obecna była i jest Agata, ba, dostrzegana i wielokrotnie nagradzana. Artystka uniwersalna. Absolwentka PWSSP we Wrocławiu, uczelni wówczas tak znaczącej, tuż po studiach trafiła do Zielonej Góry. Prze wiele lat uczyła w Państwowym Liceum Plastycznym, była także wykładowcą w Instytucie Sztuki Uniwersytetu Zielonogórskiego, przez cztery lata kierowała zielonogórskim Biurem Wystaw Artystycznych, działała w okręgu ZPAP, wielokroć była organizatorką plenerów malarskich w Łagowie i w Paradyżu, inicjatorką wielu akcji artystycznych.
Zawsze Ją podziwiałem. Za żywiołowość, radość życia, aktywność, wszechstronność, nade wszystko za profesjonalizm, nieszablonowość, ciągłe poszukiwania na wielu obszarach sztuki.

Prace wielkich formatów (jak owa tkanina wisząca w gorzowskim BWA o średnicy prawie 4 metrów), obrazy i plakaty typowych formatów, finezyjne miniatury – to ogromny dorobek i dowód pracowitości. Nieobce są Jej różne formy i techniki plastyczne – ogromne realizacje ceramiczne, obrazy olejne, tkaniny tkane tradycyjnie, częściej jednak aplikowane, klejone, zupełnie nowatorskie, znaki graficzne, scenografie, ilustracje książkowe, wreszcie subtelne i niezwykle pomysłowe ekslibrisy. Wykonała ich ponad 400, najczęściej dla bliskich przyjaciół. Miałem okazję przejrzeć je w dużej ilości. Finezyjny rysunek, wyszukane skojarzenia i profesjo nalne wykonanie. Mistrzostwo.

Jakby tego wszystkiego było mało, Agata również pisze (sic!). Te Jej niebanalne przemyślenia ujęte w formę dzienników, wciąż czekają   na oficjalne wydanie.

Niedawno dowiedziałem się, że Agata nie ogląda telewizji; w swym domu ani pracowni nie ma telewizora, świadomie, z wyboru. Kobieta, która nie ogląda seriali, ckliwych czy sensacyjnych filmów – to zaiste wyjątek! Pozyskany w ten sposób czas poświęca czytaniu i malowaniu. Ilość prac, które wyczarowała głową i palcami liczona jest w tysiącach. Wiele z nich znalazło się w zbiorach muzealnych i galeryjnych, nade wszystko w dziesiątkach domów w kraju i za granicą, ciesząc oczy i ożywiając wnętrza. Być obecną w tylu miejscach – to dane jest tylko nielicznym. Sądzę, że czuje się artystką spełnioną.
Jerzy Gąsiorek