Start Prezentacje Niewyczerpany czerpak

Niewyczerpany czerpak

I
Długa była droga do tego co teraz tworzę, do tego co chcę wyrażać środkami malarskimi. Po ukończeniu Liceum Sztuk Plastycznych w Lublinie, przeniosłem się do pracy w kulturze w Puławach. Tu przez piętnaście lat byłem instruktorem plastykiem sam się dokształcając, czy to na plenerach instruktażowych, szkoleniach, wystawach ogólnopolskich i międzynarodowych, czy też pobierając wskazówki u prof. Antoniego Michalaka (członka przedwojennego ugrupowania - Bractwo św. Łukasza). Początki drogi twórczej to stosowanie technik klasycznych - akwarela, gwasz, olej i monotypia. W Puławach współtworzyłem grupę plastyczną Absolwent z Marią Kapturkiewicz-Szewczyk i Zbigniewem Pieleszkiem w latach 70. ubiegłego wieku.

Po zmianie miejsca zamieszkania na Zieloną Górę pod koniec roku 1979 objąłem opiekę nad Sekcją Tkactwa Artystycznego PENELOPA, udzielając wskazówek myślę, że trafnych skoro członkinie zdobywały czołowe lokaty na wystawach konkursowych w Polsce. Sam jednak niewiele robiłem, ażeby pokazać swój dorobek. Ot, malowałem kilka akwarel w roku, robiłem trochę portrecików znajomym. Dopiero w Regionalnym Centrum Animacji Kultury, gdzie byłem zatrudniony, bodajże w roku 2005 wziąłem udział w warsztatach papieru czerpanego. Skorzystałem ze wskazówek znakomitej artystki Agaty Buchalik-Drzyzgi i rozpocząłem poznawanie tej technologii, jak to mówią, od podszewki przez okrągły rok 2006, ćwicząc się w małym formacie. Powoli przechodziłem do formatu A4 i A3, a już pod koniec 2007 roku zacząłem wystawiać pierwsze prace w Zielonej Górze i Puławach. Muszę przyznać, że Pani Agata nie wszystkie tajniki wówczas ujawniła. Z wieloma problemami musiałem się borykać sam i dochodzić jak i co należy zrobić, aby uzyskać odpowiedni efekt. Metodą prób i błędów doszedłem powoli do tego, co mogę pokazać ludziom. Bywa, że błądzę, ale coraz częściej trafiam w sedno.
Masa papierowa daje niespożyte możliwości transponowania świata przełożonego na obraz. Z resztek papieru w procesie recyklingu, wydobywam kolory jakie już są, papieru nie barwię, czasami retuszuję, by uzyskać zamierzony efekt. Wprowadzam cząstki natury w mokrą masę papierową, a są to liście, korzonki, nasiona, a nawet kora drzew.

II
Poszczególne kolory w rozwodnionej masie papierowej stanowią moją paletę malarską. Z nich to tworzę uproszczony świat realny na pograniczu abstrakcji. Naniesione na płaszczyznę płaskie plamy barwne stają się w procesie przetwarzania obrazami. Sugerują odległy pejzaż bądź kompozycję, jak w przypadku serii prac zwanych epitafiami. I tak krajobrazy są raczej w tonacjach ciepłych i robią wrażenie optymistyczne, chociaż rzadko niebo jest błękitne, a trawa zielona. Pejzaże tworzą swoistą panoramę opustoszałego krajobrazu. Epitafia to specyficzna seria poświęcona ludziom, których los zetknął ze mną i którym w życiu wiele zawdzięczam. Ludzie różnych zawodów, choć wielu tu artystów którzy zeszli z tego najlepszego ponoć świata. Także tonacja barwna jest bardziej dostojna, z elementami czerni, którą dość trudno z papieru uzyskać. Więcej tu symboliki, okruchów realnych dotyczących przedstawionych osób. I tak przez lata nazbierało się tych prac sporo. Stąd określam, że coraz częściej spotykamy się z nieobecnymi. Ale dopóki o nich myślimy, oni wciąż istnieją.

III
Papier czerpany, podobnie jak akwarela, nie lubi światła słonecznego, stąd eksponujemy prace tam, gdzie słońce słabo operuje. Wracając raz jeszcze do techniki tworzenia obrazów z czerpanego papieru, faktura tych prac wynika z grubości sita, jak i materiałów wtopionych różnego pochodzenia. Stąd zwać je można kolażami. Tytułowy czerpak jakim nazwałem tekst, to naczynie, którym posługuję się przy czerpaniu. I to na tyle.

Władysław Klępka