Start Poezja Piotr Petryków Ares – Mars

Ares – Mars

Stoi tam bóg, którym wszyscy gardzą.
W sercu swym żywi niechęć i złość,
To wszak przez niego piekło i zamęt,
Krew płynie z rany, łamie się kość.

On niewzruszony w Tracji przebywa
U ludzi dzikich, którym pomaga.
Wartością siła, wojna i męstwo,
A hańbą wieczną zawsze jest zdrada.

Tam, gdzie usłyszy szczęk krwawych mieczy,
Tam, gdzie człowieka ostatnie tchnienie,
Tam bóg potężny bitwą dowodzi,
Wciąż wszczynać wojny – jego pragnienie.

Mord i Niezgoda trzymają lejce –
Tak przez potomnych są nazywani.
Bojaźń i Strach rydwan boski ciągną,
I są przez tamtych wciąż popędzani.

Największym wrogiem boga Aresa
Była od zawsze siostra, Atena.
Nienawidziła swojego brata
Z całego serca i bez wytchnienia.

Razu pewnego chcąc go poniżyć
Jęła się włóczni, by bratu zadać
Ranę wstydliwą i tak bolesną,
Że sam Posejdon musiał go zbadać.

Od ludzi greckich pomników mało,
Świątyń też wiele nigdy nie dostał.
Za to Rzymianie bardzo go czcili,
On jednym z głównych bogów ich został.

Piotr Petryków (godło papap)