Start Poezja Czesław Sobkowiak Kartofle

Kartofle

Lubię kartofle
Gotowane w łupinach
Więc proszę się nie naigrawać
Z mojej życiowej słabości
Wiejskiej z dawnych lat
(Czasami się jej wstydzę)
Która mi daje otuchę
Do siedzenia w kuchni przy stole i
Wiele rzeczy okazuje się niepotrzebnych
W zapachu gotujących się kartofli
Jak teraz gdy mam dostęp do poezji
Niekoniecznie książkowej we wrześniu

O czym to ja myślę łupiny i zapach
I jakie wyciągam wnioski
(Powinienem je zapisać)
Choć litery nie są większe niż życie
Chcę tu kilka chwil zostać
Prostocie dnia sprostać
Otwarcie wyznać każdą rzecz
Może znajdę odpowiedź
Ja wiem co to jest warte
Więcej warte niż obietnice
Tego pana na stołku
Któremu forsa leci