Start Poezja Karol Graczyk Mgła

Mgła

Szóstego miesiąca noszenia pod sercem przyszłych zwłok
zauważyłam nadchodzącą nad miasto lepką mgłę. Tak gęstą,
jakby zabrała ze sobą wodę z jeziora stojącego w sąsiedztwie.

Pierwszy raz od pół roku zapaliłam fajkę. Papieros to nie owoc,
nie jest zakazany, a małe ciało będące we mnie zużywało małe
porcje czasu – pomyślałam. Pięć minut podtrzymywałam ten ogień.
Kiedy mgła podeszła pod dom, otworzyłam jej drzwi, a ona

osiadła szczelnie powierzchnie na parterze. Była tak piękna,
że szeroko otworzyłam usta, a kilka godzin później lekarze
otworzyli mi brzuch. Przyszedłeś. Urodziłeś się z dymu i mgły.

Silny jak pożar i szybko jak rzeka.