Start Poezja Karol Graczyk Prawo

Prawo

Tego dnia (a był to dwudziesty pierwszy dzień
od złożenia jaj i drugi od wyklucia) wyszedłem
do sklepu po wątróbkę, żeby ją zrobić na krwisto,
ale inni drapieżcy już ją wykupili i zjedli.


Tego dnia chwilę później wróciłem do domu
i kroiłem bułkę nożem do mięsa i nóż znalazł
mięso i przeciął je do krwi na pięć centymetrów
dłoni, a krew krążyła w otwartym obiegu.


Tego dnia w tym czasie dwudniowe pisklęcia
kilka godzin po dezercji starych przestały być
głodne, przestały trząść się z zimna, przykryte
przez sroki własną krwią zamarły (taka gorąca


krew, a takie zimne ptaki). Jeden z nich, wyrzucany
przez balkon, jeszcze tlił się niemrawo. Ten dzień


wciąż trwa.