Start Poezja Karol Graczyk ***

***

Jak by to brzmiało x lat temu (każdy wie
kiedy), gdyby już były komórki?
Mamo, jestem w wagonie do Oświęcimia.
Koniec wiadomości i koniec podróży.


Chciałem sprawdzić, czy mówią prawdę
o tym miejscu. W książkach wszystko jest
wyolbrzymione. Na peronie dwa napisy –
wyblakłe, ale żywe: grozi śmiercią i achtung!


Co prawda ludzie w białych uniformach
ładują coś do pieca codziennie przed świtem,
wielkimi szpadlami, a dymy lecą z kominów,
ale to zapewne normalne o tej porze roku.


Nie czuć żadnej grozy ani smrodu włosów.
Można mieć swoje żarcie, ale też nie darmo,
tylko większe racje są za lżejszą pracę.
W pufie są teraz same ochotniczki, ale nadal


mają więcej niż inni, tutaj jest jak kiedyś.
Może tylko, że nie słychać strzałów. Zapewne
dlatego, że obozowy strażnik nie ma broni,
ma tylko sprawdzać bilety. Wszystko zeszło na psy,


już nie jest jak dawniej.