Start Poezja Karol Graczyk Zimne drzewa

Zimne drzewa


Mamo, gdyby śniło mi się, że płoną drzewa
w ciepłym, ciemnym lesie, byłoby dość dobrze,
ale śnią mi się ciągle źli ludzie. Źli tak jak ja,
lecz znaczniej bardziej wymowni w swej złości.

Smukłe, gotowe do pogoni psy patrzą na mnie
z zacięciem na każdym rogu i wściekle warczą,
jak pijak z osiedlowej bramy, lecz ugryźć się boją.

Mamo, płynę rzeczną ulicą, próbuję łapać drzewa,
ale przy każdym myślę: to nie ten konar, nie ten.
Gdyby nie to, że wszystko z łodzi wyrzuciłem,
nie byłoby tak źle, ale oddalam się, nie łapię, więc

ciągle siedzę w tym samym przeciągu i czuję chłód,
chociaż jego źródła nie mam w zasięgu wzroku.
Mamo, gdyby śniło mi się, że płoną drzewa...

Karol Graczyk