Start Poezja Karol Graczyk Przełomy

Przełomy

Od kiedy z tobą mieszkam, rzadziej piszę wiersze,
to pewnie dlatego, że życie stało się piękniejsze,
ale ciągle wyszukuję tego, przez co nieco chrzęści,
bo skoro jest pies, to i zdechnąć musi.

Dym ciągle wpada mi do płuc dość żwawo
noc wylewa światła z przydrożnych latarni
prosto w nasze okna. Może to i dobrze,
że skoro jest pies, to i zdechnąć musi.

Tej zimy nie widziałem nawet płatka śniegu,
Zawsze można zatęsknić za czymś mniej doniosłym,
choćby tylko na moment, żeby złapać nastrój,
a skoro jest pies, to i zdechnąć musi.

Nie myśl, że to o tobie, tak tylko wspominam
twoje białe stringi. Bardziej je niż ciebie,
ale było pięknie. Przyznaj, było pięknie,
a skoro jest pies, to i zdechnąć musi.

Kupa grzechów i błędów już się nazbierała,
drobnostki. Teraz na jaw wychodzi prawda
i pryszcz na prawym pośladku. Ciągle piszę.
Na szczęście czasem muszę wyspowiadać wszystko

dzięki czemu żyję, a skoro żyję, to i umrzeć przyjdzie.