Start Poezja Karol Graczyk Andy

Andy

Rozlałem we śnie kompot na blat biurka.
Chciałem posprzątać lecz zwlekając
obudziłem się, bałagan tam został.
Blat nie oddaje tego, co weźmie.

Żaden element chodnika nie będzie miał za złe;
jeśli nagle wyjdziesz zza rogu, to będziesz.
Zostaniesz tam na zawsze, jeśli zrobią zdjęcie.
Podróż nie odda ci tego, co weźmie.

Dokąd wspina się drobiazg po tej stromej ścianie?
Może szuka szczytu, może chce zeskoczyć, umrzeć
z desperacką myślą, że świat to odczuje.

Rozlałem we śnie kompot na blat biurka. Wcześniej
nie pchałem się na świat, milczałem. Zapytajcie matki.
Może przeczuwałem, że nie oddam jej tego, nie otrzymam

znikąd.