Start Poezja Karol Graczyk Drzwi

Drzwi

Nasz dom nie jest już tak ciepły i wspólny
odkąd pukają obcy. Zwłaszcza, odkąd liżą klamkę
i wchodzą do środka przestawiając meble.

Teraz dom jest pełniejszy, nawóz rodzi kwiaty,
ale smród jest nieznośny. Zbyt gęsty i ciemny,
żeby cieszyć się z tego, co sobą przynosi.

Mówisz: zamknij drzwi, tak będzie bezpieczniej,
ale to trudne, kiedy stoję w drzwiach
przyklejony do ściany i krzyczę na cały blok.

Ty niepewnie szepczesz.