Start Poezja Władysław Łazuka Ze snu

Ze snu

Przemykałem od strony klonu który już ponad trzysta lat
zmaga się z żywiołami czterech pór roku
rozpoznawałem dom przypominając sobie jego zakamarki
od piwnicy po strych i obórkę z piecem obok
zapach i smak chleba ale nie widziałem drewutni
gdzie gromadziło się drewno na opał gdzie stała dębowa beczka
z kiszonymi ogórkami i swoje miejsce miała
ręczna sieczkarnia do cięcia słomy, lucerny i pokrzyw
i potrzebne sprzęty jak to w gospodarstwie
chociaż było nieco inaczej i zmieniony widok najbliższy
nowe budowle w ogrodzie i w sadzie
byłem w miejscu gdzie trzeba

Słyszałem jak kobieta której nie znałem
pytała kogoś z domowników – Kto tam idzie
i słyszałem odpowiedź – Ktoś idzie do wsi
Nieznajoma i odpowiadający nie wiedzieli
że tutaj stawiałem pierwsze kroki
a teraz po latach wracam

w tym śnie