Start Poezja Mieczysław Jan Warszawski Jutrzenność

Jutrzenność


O zaranku
Wyszedłem na pole, czyli
Na podwórze:

Wniebowzięcie
Pieklił się kogut słońca

Trzepotały chmury alergenów

Naraz świt
Tąpnięciem księżyca zrosił
Moją krzątaninę

Od furtki
Bowiem szedł czerw
Jutrzni

Jako że świat był
Jest
I będzie

Choćby
Bez końca
I początku

Mieczysław Jan Warszawski