Start Poezja Anna Witkowska Księżyc

Księżyc

Wyszła z domu
Wczoraj na spacerze minęła auto rozbite na poboczu
Biała maska wgnieciona
Pani z telefonem kręciła się obok
A to auto takie niepokojące
Poszła jak po nitce
Oczy za szkłem przeciw promieniowaniu atomowemu
Ślisko nie może uchwycić klamki
Zdejmuje rękawiczkę pod nią kolejna
Zdejmuje tasuje wyrzuca
Porównuje dłonie – jedna większa od drugiej
Zawija połą płaszcza ten nieprzydatny przyrząd
Zaklinowane
Patrzy przez szybę
Nie ma śladu
„tak myślałam”
„Zdążyłam wyjść gdy auto tonęło”
Westchnienie
I ślady niesymetrycznych dłoni
Na szybie z przodu
Od środka
I pył zasłonił satelitę