Start Poezja Uriel Cassiani Pérez Nasze kości

Nasze kości

Urosły nasze cienie
czy też szczodre drzwi domów
zmalały...
wiatr kołacze ostrożnie
jak ktoś, kto niepewny powraca.
Utraciły ściany świetność fasad,
gdzieś tam, walizka oczekuje na podróżnego,
almanach bez dat,
jeden wers ocalał:
Zapamiętasz Epifanię.
Miejsce na patio, co skupiało rodzinę,
nie uniosło brzemienia rozproszonych braci,
drzew bez cieni na czubkach.

Wracam, aby zebrać nasze kości,
by ożywić pamięć doskonałych chwil.
Znajduję w kątach lalki sióstr:
zdają się otwierać przede mną ramiona.

Wątpię, bym dosiągł jasności Wszechświata,
by znów rozpalić światło w tych pokojach,
gdzie nie brakowało nieba.

W którym momencie szmer strumienia
ucichł w naszych gardłach?
Zbyt wiele pyłu, by zdmuchnąć wszystko wiatrem
co początek ma w płucach.
Pozostało gliniane naczynie,
z którego piliśmy bystrą wodę,
głosy, co powracają, nawołując swych właścicieli.
Czy oto właśnie zwycięstwo nocy?
Rzeczywisty wymiar śmierci?

(z tomu Alguna vez fuimos árboles o pájaros o sombras)
Tłumaczenie wiersza - Barbara Curzytek