Start Poezja Renata Diaków Mój mężczyzna

Mój mężczyzna

Mój mężczyzna pije wódkę ze swoim kolegą. Pierwszy kieliszek
wlewa się bez oporu, bez mrugnięcia okiem, bez popitki. Z łatwością
przenika do krwiobiegu, powodując spięcia neuronów. A ja patrzę
w niebo, wyczekując pierwszych wyładowań. Pochmurnieję.

Mój mężczyzna pije wódkę ze swoim kolegą. Drugi kieliszek
wodospadem spada na dno boleśnie zaciśniętego żołądka, miesza
się z żółcią, wywołując wrzenie treści bez formy. A ja zerkam
za horyzont, spodziewając się erupcji. Od gazów łzawią mi oczy.

Mój mężczyzna pije wódkę ze swoim kolegą. Trzeci kieliszek
wstrząsa jego ciałem aż do krwawych pęknięć, przez które sączy
się to, co jeszcze przed chwilą było życiem. A ja przyglądam się
ziemi pod stopami, wyczuwając szczeliny. Umieram ze strachu.

Mój mężczyzna pije wódkę ze swoim kolegą. Kolejny kieliszek
spada w brunatność rozwartej ziemi, spada aż do dna, do dna, mój
kolego! I wypija do dna za zdrowie swoje. A ja błagam o ocalenie,
licząc puste kieliszki i kości tych, z którymi już nie wypije, bo

umarli z przepicia.