Start Poezja Justyna Koronkiewicz Terra indigena

Terra indigena

Powoli odlatują bociany. Odliczamy dni do końca lata.
W myślach przeciąg. Daty, obrazy. Fragmenty historii z różnych części świata.
Na języku obco brzmiące słowa, smaki, baśnie tysiąca i jednej nocy.
Pomiędzy widokówką z „Beautiful Glencolmcille” a listem z  Australii,
układam bukiety. Suszę dziurawiec. Kartki ode mnie pachną kawą i miętą.
Szumią jak drzewa w pobliskim lesie.

Ten fragment świata to odsłonięte skały, płaskie szczyty, za którymi
słońce zachodzi coraz wcześniej. Na drugiej półkuli odwrotnie.
Noce coraz krótsze. Cieplejsze ranki. Mogłabym się skusić na ofertę
wakacji w tropikach, ale kocham tutejsze góry. Pasma w dorzeczu Włodzicy
i Ścinawki. Widok na Śnieżnik. Kruche piaskowce i wapienie. Muflony.

Pełna jestem ścieżek, potoków, górskich polan. Kartek czerpanych
z celulozowych włókien. Rzadko opuszczam granice lasu. Nawet jeśli
kuszą i  wołają mnie rozgrzane pustynie, oceany
czy urokliwe uliczki na Montmartre.

Justyna Koronkiewicz