Start Poezja Justyna Koronkiewicz Lipcowe upały

Lipcowe upały

Czuję ulgę, kiedy w połowie drogi między ranem a południem,
przynosisz deszcz. Zimne krople ściekają z palców. Kładziesz kostki lodu
na moim brzuchu i patrzysz jak zaciskam palce, przygryzam usta
z rozkoszy. Niebo jest bezchmurne, pluje żarem. W twoim spojrzeniu
wyczuwam narastającą burzę.

Schodzimy głębiej, w chłód ziemi. Przyciąga nas cień, miękkość traw,
zapach lubczyku. Zanim wyschną we mnie rzeki, policzysz wszystkie
uderzenia serca, przyspieszone oddechy, wyładowania na skórze.
Czujesz jak drżą nam mięśnie? Jak krzyk szuka ujścia między
spierzchniętymi wargami?

W zakamarkach ciała odkrywam wulkany, gorące źródła, falujące pustynie.
Błogosławię twój język. Wilgoć jaką wlewasz we mnie. Chłód dłoni,
którymi przytulasz moje nabrzmiałe od słońca, piersi.

Justyna Koronkiewicz