Start Poezja Bogdan Nowicki Ogrodnik

Ogrodnik

Od kiedy ciemność zapuściła korzenie
Zbyt głęboko, aby ją unicestwić,
Oddałem się pasji intrygowania.
Teraźniejszość zmusiła mnie do uprawy
Dwunastu gatunków grusz bergamotek,
O owocach jesiennych, cenionych w
Przetwórstwie. Skrzynki rozeschłego
Drewna leżą w sieni ze stertą objedzonych
Przez mole płaszczy. Wieczorem kruche,
Ciche, ledwie wyczuwalne kroki przypominają
Igliwie osypujące się w sosnowym lesie:
To na przestrzeni tysięcy lat skrada się
Kot Schopenhauer, jest kanalarzem,
Znajduje ujścia dla szaleństw rozumu.

Czule głaszczę go po zgrzybiałym grzbiecie, coraz bardziej
Świadomy
Klęski swoich plonów.