Start Poezja Anna Piliszewska niqaab

niqaab

wiatr niesie zapach piasku. niewidzialny ornament
– fatamorgany: cienie i furkoty wojennych
płaszczy albo namiotów w rozpalonym powietrzu. nie wiem,
czy rzeczywiście tutejsze kobiety
mają skórę o barwie miąższu dojrzałych owoców salak
– niqaab skrywa ich twarze. być może
istotą piękna jest tajemnica i trzeba patrzeć

głębiej. pod płaską taflą – wstążki
morskiej trawy i glonów. pisk toczy się po elipsie
żelaznej strony snu jak kamyk rzucony w przepaść –
domyślam się kształtów

ptaków, gdy szpikulcami dziobów natarczywie pukają
w dna rybackich kutrów; szperają
w rybich łuskach. nieprawda, że odpływy wszędzie są
takie same. osowiałość

na brzegu porzuconych przedmiotów. obce
drzewa wzgardliwie obnażają
korzenie – czarne jak sadza pętle, ciężko wczepione
w zbocze pijące żar i sól. strażnik gajów oliwnych –
garbus z tekowym koszem, drzemiąc, biegnie
w haremie
przez rozkosz o barwie salak – domyślam się

jego snu. i czuję zapach piasku, widzę, patrząc pod światło
nieistniejące wojska i namioty
w powietrzu.