Start Poezja Rene Hooyberghs Metro

Metro

Na dziś wystarczy,
ma już dość swojej prawej nogi.
Leży odkręcona obok, zielony
plastik, pod osłoną jamy metra.

Nie musi więcej żebrać.
Ogłuchł w samym sobie,
butelka jeszcze w ręce. Wygląda
na mleko, ale tak nie jest.
Zamieszkuje tu codziennie,
oczy zamknięte, wirująca w koło wyspa,
tysiące, które dla niego
nie istnieją. Każdego dnia

nachodzi mnie myśl: dlaczego
nikt jeszcze nie ukradł tej nogi, czy
wydarzy się to kiedyś, po prostu
zostanie strącona z ruchomych schodów,

w metro przez wrzeszczących chuliganów
od zamroczenia do zamroczenia,
ze śladami walki na twarzy,
triumfującą flagą
na przodzie?