Start Poezja Agnieszka Gadzińska-Grądkiewicz czarna sukienka

czarna sukienka

ech, wanno, półplaneto, na twoim równiku schnie gąbka, pielgrzym, który krążenie,
żwawość
odzyskuje na ciele. Czemu masz tylko południe,

dno biegunowe, dlaczego ty jesteś skorupą, a ja przed wyjściem jestem
jądrem półziemi w potopie wpisanym w powszednie obowiązki schludnych.

na twojej północy trwa białe niebo z wieszakiem,
a na nim kiecka, gwiazda – sięgałaby do kostek, gdybyśmy
wisiały razem; ale brakuje czasu, by wspinać się
na twoje, twoje empireum, o brak go, dlatego w ściągniętej
ze stropu sukience przechodniów spotykam jak smolna, smolna szanta.