Start Poezja Barbara Anna Dominiak ***

***

Łąka była niska, zielona
rzeka płynęła dołem
śmieci zagradzały drogę kołom

córka Kapuletów
schodziła niżej, szukając śladów banity
wędkarze rozkładali ręce
nikt cię tu nie widział
nawet Szymon z Cyreny
który za butelkę wody
wziął godną zapłatę
zabierając ci portfel i jeszcze nieznoszoną kurtkę
szukała cię w zaroślach gdzie wiją gniazda nieczekane ptaki
odgarniała gałęzie
pajęczyny
nawoływała zaklinała zamykała oczy
nadaremno

wracając pomyliła drogę
po schodach gubiła buty
w wąskich uliczkach
wbiegała pod słońce
oślepiona
szukała oddechu zabójcy banity odszczepieńca

gotowa wybaczyć
czekała