Start Poezja Czesław Markiewicz Hybryda I

Hybryda I


Wspólne jest chyba tylko wielkie zdziwienie: jeszcze istnieje świat, i ja jeszcze istnieję.
Andrzej Krzysztof Waśkiewicz (1941-2012)

  nawet najoszczędniejszy peiper czy inny z paradygmatu pan tadeusz nie mógł
  wymyślić dla mnie krótszej historii najpierw rozżarzone miasto potem nieswoje
  winnice na końcu moreny na trzy albo w triadzie kolorów bzu forsycji magnolii
  coś się jednak urodziło z gorzkich źródeł i z widma bo sięgałem po elementarze
  światła omijając co do słowa przemeblowane mównice gdy inni w pozorach
  trwania pochodu zadzierzgali wspólnotę błyskawicznych idei ja wybrałem
  dłuższy kalendarz taki który mogłem przemilczeć we własnym języku

  zostały miękkie modele słów twarde kamienie formuły porzucone na pastwę
  losu który dla mnie znaczy tyle co zdanie którego nikt nie starał się zrozumieć
  nawet jeśli wierzył w istnienie najrozumniejszego z nie moich boga

  zwracam się do was pozostali w gadaniu czytajcie mnie w pozycji zbliżonej
  do pionu nie chowajcie głowy między wierszami nawet jeśli tam ujrzycie ruiny
  rosnące z ruin co nie kolą w oczy jak wszechobecna nieobecność słowa

  szukałem pokoju choćby w mirbad w hotelu z wyobraźni jakbym wzniecał ogień
  dzieciństwa obracał w pogorzelisko co udało się z takim trudem zbudować
  życie w rysach albo zwykły życiorys mężczyzny męża ojca przyjaciela
  bo nie odchodzę bo tylko idę w odwrotnym kierunku tam gdzie zaczynają się
  najważniejsze drogi dukty bez drogowskazów zegarki bez dni i godzin
  mowa nienazwana w jakimkolwiek imieniu

Czesław Markiewicz