Start Poezja Marek Czuku Upał

Upał

w tle pulsuje wielkie może
plankton ludzi bez imion
przepływa na wskroś przez
szklane drzwi hotelu europol

cyrkuluje nagrzane powietrze
jakby w przewidywaniu promieni
przyszłorocznego słońca
pominięto niestandardowych

tych którym się  nie powiodło
na ulicy kobieta ciągnie
rozklekotany wózek wypełniony
szaro-beżowymi kartonami

obok ty podążasz do swego
wirtualnego sztetl tego muzeum
bez murów przecież stale idę
za tobą  a ty zacierasz  ślady