Start Poezja Witold Stankiewicz Skamieniały las

Skamieniały las

  Życie:

  odmierza się tu cyklem wizyt w zsypie i śmieciarek,
  psuciem się ciągłym, porannym, wkurwiającym hałasem wind,
  marazmem, który w duszach ziomków z dzielni skrycie zaległ
  frustracją przekuwaną nie raz w patriotyczno-chuligański czyn;
  krzykiem wściekłości nazbyt często się odbija
  od betonowej płyty – „studni marzeń niegdysiejszych” cembrowiny,
  kuli po klatach, piwnicach, wiatrołapach i... nie mija
  nawet, gdy po ekstazie stygną piersi zaćpanej na złoto już dziewczyny.

  Rankiem termitów zgrają na przystanki okoliczne się rozlewa,
  aby zdobywać tak mozolnie dla potomstwa comiesięczne kęsy jadła,
  otumanione używkami, „sto lat” na pohybel stróżom praw bliźniego śpiewa,
  jak Pytia, co to los swój na długo naprzód, bezbłędnie znów odgadła.
  Trwa, wbrew logice, ciesząc się jak dziecko byle czego ochłapami,
  wciąż ma nadzieję, że wygra w końcu na loterii główny los;
  zasłoną dymną kłamstw, obietnic wszak tak łatwo można je omamić,
  ale, to ono jedno wie, co znaczy kochać ponad wszystko kogoś,

  wprost.

Witold Stankiewicz