Start Poezja Witold Stankiewicz Spotkanie z...

Spotkanie z...

  Spotkałem chyba dziś samego stwórcę?
  Wybierał kijem coś ze śmietnika,
  był brudny, w wiatrem podszywanej kurtce,
  nie krył się nawet i... nie znikał.
 
  Spytałem go – Czemu to robisz?
  Odrzekł – No, przecież obiecałem;
  prosiłem, zaufajcie mojemu głosowi;
  spójrz, jakie wam królestwo dałem!
 
  Nie trzeba się o jutro martwić.
  Ot, przyjdę sobie i już wszystko mam!
  Pogrzebię trochę, znajdę i... wystarczy,
  bym dotarł jakoś tam do raju bram.
 
  Minę miał przy tym frasobliwą.
  Szepnął, gdy już odchodzić chciałem –
  Widziałeś moją postać wiecznie żywą,
  ale nikomu nie mów, proszę, że… już zmartwychwstałem.

Witold Stankiewicz