Start Poezja Witold Stankiewicz Kurz

Kurz

Te słowa rzucam ci pod stopy,
żeby zaległy kurzem na chodniku,
by pozwalały ślady myśli tropić,
uwagę, choć na chwilkę, zbrudzić, przykuć.

Te słowa kładę  wprost przed oczy,
chcąc darmo dać ci to, co czuję.
Jeżeli zechcesz kiedyś tędy kroczyć,
wiedz: obnażeń siebie nie żałuję.

Możesz z tym zrobić, co tylko zechcesz;
niczego, nigdy nie będę ci bronił.
Depcząc po brukach, w moim piekle,
w końcu się  potkniesz, schylisz do nich.

Zrozumiesz wtedy, że są  też i twoje,
ot, choć by przez to,  że już  kroków echa,
odbite w ulic studniach niepokojem,
prowadzą  zawsze od, przez, do człowieka.

Jak nie ma złych, tak nie ma też i dobrych
dróg; na wszystkich kurz-przechodzień siada.
Uważnie przyjrzyj si ę  tym cząstkom drobnym;
każda z nich o mnie, tobie coś  tam opowiada.