Start Poezja Irena Zielińska Nie pytaj komu bije dzwon...

Nie pytaj komu bije dzwon...

Myślę, że Prawdomówna Poezja składa się z pytań
oczekujących
na mądre odpowiedzi
                                                       Moje Irenejskie Aforyzmy

Moje pytania straciły dawną okrągłość, poruszam się po liniach innej gramatyki,
innej ortografii, zegar pamięci spóźnia się, czasem przystaje, tymczasem pośpiech,
ten pijany fryzjer nie omija nikogo, tylko obcina łyse głowy,
jestem po chemioterapii myśli na morzu krzywo-falistym
liter i znaków przestankowych, jak po badaniu eeg
wiersza.
Kiedyś bezpiecznie, do obramowania źrenic moje okręty metafor dopływały,
poznałam wszystkich marynarzy jak sztorm pod własną, różową spódnicą,
w porcie, w tawernie tańczyłam z nimi kankana,
lub rumbę, sambę, nie pamiętam już, zegar się spóźnia, czas siwieje, samo życie
jest jak firanka poszarpana, brudna mgła na niedomkniętej okiennicy, moje pytania
utraciły ostrość.
Nie pytam; skąd i dokąd, nie pytam o wielkie nic i o ogromne coś
nie pytam, nie tańczę, nie podrywam marynarzy
bo przecież krzywe, artretyzmem zżarte
mam kolana,
czas zeskakuje z kolan, łasi się jak
wyliniały kot, żywcem wycięty z elementarza, bawię się kotem, czas to kot,
ala ma kota, kot ma alę,
ja mam kota,
wysterylizowanego na własny użytek,
głaszczę kota pod włos, iskry z ogona się sypią.

Moje pytania straciły ostrożność
znaków zapytań,
poruszam się po cienkich liniach,
czas na okrętach wierszy uwięziony
nie tańczy, już nie tańczy
i marynarze owinięci w brudne mgły są jak
w klepsydrze morski wiatr i piasek martwy.

Nie pytaj komu bije dzwon...